niedziela, 12 marca 2017

Dziś zapraszam na nieco spóźniony comiesięczny cykl Obejrzane, w którym dzielę się z wami filmowymi i serialowymi propozycjami z minionego miesiąca. Luty pod tym względem to było istne szaleństwo! Obejrzałam wiele nowości, sporo kontynuacji wcześniejszych sezonów, jest o czym opowiadać, a poniżej wyselekcjonowane, najciekawsze tytuły lutego!

Big Little Lies / Wielkie kłamstewka – chyba najbardziej wyczekiwany serial HBO tego roku. Sama odliczałam dni do jego premiery i choć niestety stacja HBO zawsze każe czekać na kolejny odcinek aż tydzień to bawię się świetnie dzięki tej produkcji.

Bardzo prosta z pozoru historia została opowiedziana po mistrzowsku, dzięki czemu nie możemy oderwać się od telewizora. W kalifornijskim miasteczku 3 dobrze sytuowane matki wiodą idealne z pozoru życie – mają piękne domy, szczęśliwe rodziny, nie muszą się martwić o przyszłość. Ich życie wydaje się spokojne i poukładane. Jednak to tylko pozory, a pod fasadą pełni szczęścia kryją się zupełnie przyziemne problemy takie jak międzypokoleniowe konflikty, małżeńskie zdrady a nawet przemoc domowa. Oprócz podglądania codziennego życia „idealnych” żon i matek z Kalifornii jesteśmy też świadkami morderstwa, ale zagadka kryminalna jest tutaj tylko tłem dla psychologicznych rozgrywek.

Zrealizowany na najwyższym poziomie serial HBO. Jeśli dodam, że możecie w nim zobaczyć takie sławy jak Nicole Kidman i Reese Witherspoon to chyba żadna serialowa maniaczka nie oprze się takiej uczcie!

Girls / Dziewczyny – wielki powrót jednego z flagowych seriali stacji HBO. Dziewczyny powracają w wielkim stylu z szóstym, zdaje się finałowym sezonie, którym pożegnają się z widzami. Kto nie zna Dziewczyn, nie wie o czym jest ten serial zapraszam TUTAJ, gdzie znajdziecie moją recenzję serialu. Tymczasem powiem wam tylko, że Girls will be girls, czyli serial nadal trzyma poziom, a dziewczyny nic się nie zmieniły. Hannah nadal jest przekonaną o swojej nieomylności egoistką, Marnie nie dostrzega niczego co dzieje się pod jej nosem, Jessa chce się po prostu dobrze bawić, a Shoshanna wdrapać trochę wyżej po drabinie społecznej. Humor nadal jest cięty, a scenariusz bardzo odważny. Ach, jak ja będę tęsknić za Dziewczynami!!  

The Night Of / Długa noc – teraz już zrobi się tutaj bardzo w stylu HBO, ale co tam kolejna serialowa propozycja tej stacji :) Zanim zabrałam się za ten serial słyszałam o nim mnóstwo dobrego. Naprawdę same zachwyty, był nawet porównywany dla mojego ulubionego serialu True Detective (recenzja TUTAJ). Długa Noc jest określana jako serial kryminalny, z czym ja do końca nie mogę się zgodzić. Typowym kryminałem jak wspomniany True Detective czy Most nad Sundem na pewno nie jest, bo serial nie skupia się na śledztwie, rozwikłaniu zagadki. Zamiast tego częściej obserwujemy psychologiczne rozterki głównego bohatera lub osób z jego otoczenia.

Głównym bohaterem jest Amerykanin pakistańskiego pochodzenia Nazir Khan, wzorowy student, idealny syn i przyjaciel. Pewnego wieczoru wymyka się z domu podkradając taksówkę ojca, aby dostać się na imprezę. Jednak wieczór nie toczy się zgodnie z jego planem. Do taksówki wsiada atrakcyjna dziewczyna, z którą Nazir spędza resztę wieczoru. W końcu obydwoje lądują w jej mieszkaniu, są narkotyki, alkohol i seks. Chłopak budzi się po kilku godzinach i odkrywa, że dziewczyna została zadźgana nożem. W jaki sposób będzie walczył o swoją niewinność ? Kto stanie po jego stronie ? O tym między innymi opowiada serial Długa noc.

Greenleaf – jedna z najnowszych serialowych propozycji Netfliksa, mocno niedoceniana. Nie wiem co jest powodem tak niskiej oceny na Filmwebie, ale ja szczerze wam polecam tam serial. Historię rodziny Greeleaf zaczynamy śledzić od momentu powrotu najstarszej córki Grace do rodzinnej posiadłości. Rodzina Greenleaf jest prawdziwą potęgą w Memphis. Ojciec Grace, Pastor James Greeleaf stoi na czele kościoła, z którego stworzył gigantyczny biznes i miejsce zatrudnienia dla całej rodziny. Rodzina Greenleaf opływa w luksusach – w skład ich posiadłości wchodzą luksusowe domy i rozległe parki, podróżują własnym odrzutowcem, a do stołu podaje służba. Jednak życie rodzinne skrywa wiele tajemnic, a Grace wraca po niemal 20 latach nieobecności by stawić im czoła i pociągnąć do odpowiedzialność tych, którzy przyczynili się do samobójczej śmierci jej siostry Faith.

Riverdale – gdy byłam nastolatką ogromną popularnością cieszyły się filmy i seriale o perypetiach uczniów amerykańskich liceów. Pamiętam chociażby takie tytuły jak Asy z klasy lub Clueless, nie mówiąc nawet o totalnym hicie jakim było Berverly Hills 90210 ;) Mam wrażenie, że w kolejnych latach popularność seriali o takiej tematyce nieco przygasła, aż tu nagle przeglądając nowości Netflixa trafiam na serial o tytule Riverdale i przenoszę się w czasie do lat 90'. Choć fabuła serialu rozgrywa się współcześnie to wyczuwam silne nawiązania do przytoczonych powyżej tytułów.

Tytułowe Riverdale to spokojna amerykańska mieścina, ale morderstwo jednego z najpopularniejszych uczniów lokalnego liceum zaburza spokój całej społeczności. W tle kryminalnego dochodzenia i próby rozwikłania zagadki śmierci Jassona Blossmona rozgrywają się typowe dla licealnego życia romanse, wojny o wpływu i popularność oraz poszukiwanie swojej drogi u progu dorosłości. Polecam nie tylko nastolatkom!! Świetnie zrealizowany serial.

czwartek, 02 marca 2017

Przygotowałam dla was recenzję najnowszej edycji pudełka ShinyBox, które nosi nazwę Winter Spa. Szczerze mówiąc jego zawartość i ogromna ilość pełnowymiarowych produktów zrobiły na mnie duże wrażenie w tym miesiącu. Myślę, że jest to najlepsza edycja od wielu miesięcy i rozwieje wątpliwości każdego kto zastanawia się czy kilkadziesiąt złotych miesięcznie jest warte zawartości ShinyBox. Od razu muszę jednak zaznaczyć, że część produktów, które widzicie na zdjęciach oraz o których będę wspominać w recenzji otrzymałam jako ambasadorka ShinyBox i nie wchodzą one w skład standardowego boxa.

 Przejdźmy do tego co znalazło się w najnowszym ShinyBoxie Winter Spa.



Elfa Pharm, Peeling do ciała z filtratem ze śluzu ślimaka Vis Plantis, produkt pełnowymiarowy, 14,99zł/200ml

Jeszcze nie testowałam tego produktu, ale dobry peeling zawsze znajdzie zastosowanie w każdej damskiej łazience. W końcu która z nas nie lubi mieć gładkiej skóry o pięknym kolorycie :)?

IL Salone Milano, Maska do włosów farbowanych, produkt pełnowymiarowy, 29,99zł/250ml

Jest to marka, której produkty widziałam niedawno w Rossmannie. Zainteresowały mnie te produkty do pielęgnacji włosów i myślałam nad ich zakupem, a dzięki ShinyBox mam możliwość przetestowania maski do włosów farbowanych, czyli takich jak moje. Jak dotąd użyłam maski raz i niewiele mogę powiedzieć o jej długofalowym wpływie na kondycję włosów, ale zdecydowanie mogę pochwalić jej piękny zapach!

 Delia Cosmetics, Masujące kulki do kąpieli stóp Goo Foot, produkt pełnowymiarowy, 7,60zł/op.

Bardzo ciekawy produkt. Lubię poznawać nieznane mi dotąd kosmetyki dzięki Shiny Box. Takie kulki będą świetnym uzupełnieniem pielęgnacji stóp.

Mama's, Krem przeciw rozstępom, 34,90zł/150ml

Ten produkt nie przyda mi się, więc pewnie powędruje do kogoś o kim wiem, że boryka się z problemem rozstępów.

Oceanic, AA Beauty Bar ; Maska węglowa oczyszczająca + kremowa maska nawilżająca, nowość, produkt pełnowymiarowy, 6,00zł/2 saszetki 8ml

Strzał w dziesiątkę! Chyba każda kobieta lubi zrelaksować się z maseczką na twarzy. Dla mnie maseczki to obowiązkowy element pielęgnacji. Maskę węglową już przetestowałam i mogę polecić. Ładnie wyrównała koloryt cery i wygładziła ją.

Elfa Pharm, Żel pod prysznic Green Pharmacy, produkt pełnowymiarowy, 8,99zł/500ml

Żele pod prysznic zużywają się bardzo szybko, podobnie jak kremy do rąk, dlatego tych dwóch produktów nigdy pod dostatkiem!

Pixie Cosmetics, Korektor pod oczy, produkt pełnowymiarowy, 48zł/szt.

Ja już posiadam ten korektor i nawet aktualnie go używam. Jest to porządnie kryjący i trwały produkt nie tylko pod oczy. Dobrze radzi sobie też z maskowaniem przebarwień.

Alpha-H, Intensywny preparat odbudowujący Liquid Gold, Bestseller

Jest to produkt niespodzianka, który znalazł się w części pudełek. Przeznaczony do każdego rodzaju skóry ma redukować zmarszczki, przebarwienia oraz drobne wypryski.

Cup and You, Herbata, 39zł/12szt.

W boxach znalazł się mix rodzajów, ja otrzymałam herbatę o smaku różanym i była po prostu rewelacyjna. Jestem miłośniczką dobrych herbat i ta zdecydowanie spełniła wszystkie moje oczekiwania. Jej smak był bardzo intensywny i naturalny.



Consonni, Ciastko owsiane, 10, 50zł/200g

Ciastko, podobnie jak herbata też zostało już przeze mnie skonsumowane. Było bardzo smaczne i stanowiło fajny „smaczek” w kosmetycznym boxie!



Oprócz wyżej wymienionych produktów w moim boxie znalazły się również dodatkowe kosmetyki przeznaczone dla ambasadorek ShinyBox. Były to maseczka Mincer oraz kilka produktów marki Elfa Pharm (o których więcej napiszę wkrótce) m.in.: balsam do ciała, serum odmładzające, maska do włosów oraz krem do stóp.

20:53, makeuphunter , ShinyBox
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 lutego 2017

Jeżeli czytacie moje wpisy regularnie to pewnie pamiętacie, że często chwalę się swoimi zakupami w sklepie Crazy Factory, który jest rajem dla wszystkich wielbicieli piercingu. Przez kilka ostatnich miesięcy nie pisałam o nich, ale to nie znaczy, że odpuściłam sobie zakupy w moim ulubionym sklepie! Nic bardziej mylnego! Jakiś czas temu robiłam wielkie zakupy w Crazy Factory i testowałam dla was wszystkie nowe produkty.

If you read my blog regularly you probably know how much I love Crazy Factory online shop which is a true paradise for all piercing lovers. I haven't been writing about CF for a while but it doesn't mean I haven't been shopping there ;) I have been testing some great piercing stuff for you guys so I can tell you about it now.


Jeżeli po raz pierwszy odwiedzacie mojego bloga to chcę was poinformować, że sklep crazy-factory.com jest dostępny w polskiej wersji językowej, więc jeśli nie znacie angielskiego to i tak możecie gładko przejść przez cały proces zakupów i płatności w języku polskim :) Ceny są tam śmiesznie niskie, a wybór przeogromny! Gwarantuję, że nie będziecie mogli się oderwać od komputera przez co najmniej kilka godzin.

Jak zwykle robiąc zakupy w Crazy Factory nie mogłam odmówić sobie zakupu plugów, choć moja kolekcja jest już całkiem spora (jeżeli chcecie ją zobaczyć to odsyłam was na mój Instagram). Wybrałam 3 pary plugów, które są totalnie w moim stylu.

Each time choosing stuff on crazy-factory.com I can't help but take some plugs though my collection is pretty huge (wanna see it? Check out my Instagram). This time I chose three pairs that are totally my style.

Pozwólcie, że rozpocznę od złotej pary plugów z ozdobnym elementem w kształcie kwiatu na frontowej ściance. Całość jest dodatkowo ozdobiona białymi kryształkami, a frontowa ścianka jest odkręcana dla łatwiejszego zakładania. Jakby było mało tego dobrego to plugi są przecenione o 70%. Trudno w to uwierzyć, ale jednak. Plugi prezentują się na uszach przepięknie i chyba awansowały na pozycję moich ulubionych plugów. Te plugi możecie kupić TUTAJ.

Let me start from those incedably beautiful rose gold plugs with a flower on the front side covered with white crystal. Doesn't it sound great ? What's even better the plugs are now 70% off. Hard to believe ? Well, yeah but it's true. Plugs look very fancy when I put them in my ears and they're really light. With no doubt I can say it's my favourite pair right now. You can find those plugs HERE.


 

Druga para też jest utrzymana w złotej tonacji. Są to właściwie tunele, wydawałoby się, że zupełnie zwyczajne złote tunele z cienkimi ściankami. Jest jedna rzecz, które je wyróżnia – biały kryształek, okrągły przyczepiony do ścianki od wewnętrznej strony. Tunele te można nosić na kilka sposobów – z kryształkiem na dole, w góry. Efekt jest bardzo ciekawy i nietuzinkowy. Te plugi możecie kupić TUTAJ.

Second pair of plugs is also rose gold. Actually those are tunnels, almost the basic ones with a thin sides but there is one thing that makes then more unusual. It's a white round crystal that is on the inner part of its side. You can wear it on the bottom or up side down, its construction gives you a lot of possibilities. The final effect is very unique. You can see those plugs HERE.


Trzecia para plugów to doskonale znane mi plugi brokatowe. Mam już kilka par takich plugów w różnych kolorach. Tym razem zdecydowałam się na kolor fioletowy. Brokatowe plugi to dla mnie taki pewniak, lubię je i noszę bardzo chętnie. Te plugi kupicie TUTAJ (dostępne w wielu rozmiarach i kolorach).

The third pair is something I am very familiar with – glitter plugs. I've got glitter plugs in many colors and shades but it's something you can never have enough. They go perfectly with dresses and more casual clothes. This time I chose a purple ones. You can see them HERE.

 

Podczas ostatnich zakupów zdecydowałam się również na clickery do mojego nowego przekłucia daith, o którym pisałam TUTAJ i TUTAJ. Jeden jest złoty z białymi kryształkami, a drugi srebrny z niebieskimi. Niestety jeszcze nie miałam okazji ich założyć, bo mój daith sprawia sporo trudności w gojeniu i nie ma sensu zmieniać kolczyka. Czekają więc na swój czas, a ja przebieram nogami z niecierpliwości kiedy w końcu będę mogła je założyć. Możecie je zobaczyć TUTAJ i TUTAJ.

I also chose two beautiful clickers with crystals. I'm going to wear them in my new piercing which is a daith piercing. Unfortunately I haven't had an opportunity to put them in yet becuase of the complications in healing my daith piercing. But I believe they will have their moment and when my daith piercing is ready I will enjoy wearing them :) You can see both clickers HERE and HERE.

Oprócz plugów i kolczyków do przekłucia daith wybrałam też kilka nakrętek na monroe, które kosztują grosze, więc głupio nie zaopatrzyć się w takie pierdółki podczas większych zakupów. Skusiłam się też na charmsa w kształcie klucza z kłódką, który czasami przypinam do bransoletki. Crazy Factory to nie tylko plugi, tunele i piercing ale też biżuteria modowa. Znajdziecie tam naszyjniki, bransoletki, kolczyki. Większość wykonana ze stali chirurgicznej.

The other thing I bought are some gold balls for my monroe piercing which is usual for me because I regularly change my monroe balls. However for the first time I also decided to take some fashion jewelry. It is a key and locker charm for my silver bracelet. It seems to be a really good quality and it's made of surgical steel.

To już całe moje zakupy. Mam nadzieję, że się wam podobają i że na stronie crazy-factory.com też znajdziecie coś dla siebie.

This is all I chose last time I was shopping in Crazy Factory. Hope you like it and I'm sure you'll find there something for yourself too.

sobota, 04 lutego 2017

Uwielbiam pisać o kolorówce, a szminki to mój konik. Ostatnimi czasy coraz więcej firm kosmetycznych wypuszcza kolekcje matowych pomadek. Przyznam, że i ja nie potrafię się oprzeć urokowi matowych ust. Uwielbiam matowe nudziaki, krwiste czerwienie i dziewczęce róże.

 Dziś pod lupę biorę mojego ulubieńca ostatnich tygodni Matową pomadkę w płynie Liquid Matt Lip Tint Dr Irena Eris. Jest to nowość z serii makijażowej ProVoke. Jak zawsze w przypadku kosmetyków Dr Irena Eris na pochwałę zasługuje piękne, eleganckie opakowanie. Wyciągając z kosmetyczki tak zapakowaną pomadkę nie pozostawiamy wątpliwości, że jest to produkt wykonany z dbałością o każdy detal.

Pomadkę nanosimy za pomocą aplikatora w formie gąbeczki. Kształt gąbki pozwala na szybkie i sprawne wypełnienie ust kolorem, a jej krawędzie są tak wyprofilowane że bez problemu obrysujemy kontur warg, co jest istotne przy mocnych, ciemnych kolorach jak np. 706 Vanguard Red.

Ja posiadam dwa kolory pomadki. Jest to wspomniany powyżej nr 706 Vanguard Red oraz zupełnie odmienny od niego 701 Ethernal Biege. Vanguard Red to przepiękna ciemna czerwień. Kolor jest wręcz hipnotyzujący, przeznaczony raczej dla kobiet, które nie boją się mocnej czerwieni na ustach i lubią zwracać na siebie uwagę :) Na przeciwległym biegunie leży drugi testowany przeze mnie kolor, czyli 701, który jest bezpiecznym, przyjemnym odcieniem nude. Jest to nudziak, w którym dominują nuty beżowe, ale nałożony na usta daje subtelny efekt. Nie ma mowy o ordynarnym korektorowym odcieniu ;) Czerwień odcienia 706 pozostawiam na wieczorne wyjścia, choć nie ukrywam że zdarzyło mi się podkreślić tym odcieniem usta w pracy. Natomiast 701 to idealna szminka na co dzień, gdy chcę „ocieplić” nieco cały makijaż i nadać mu charakteru dziewczyny z sąsiedztwa wybieram tego wdzięcznego nudziaka.

 Obydwa kolory mają naprawdę matowe, wręcz velvetowe wykończenie. Cechuje je nadzwyczajna trwałość, z ust ścierają się nieznacznie i równomiernie. Nie pozostawiają nieestetycznych jasnych linii na ustach i dobrze je nawilżają.

Jeżeli szukacie dobrej, matowej pomadki która utrzyma się na waszych ustach pomimo jedzenia i picia, zapoznajcie się z propozycją Dr Irena Eris :) Oprócz opisanych przeze mnie kolorów w dostępnej gamie kolorystycznej znajdują się także delikatny róż, piękna fuksja oraz ciepły, brzoskwiniowy odcień różu.

piątek, 03 lutego 2017

W tym miesiącu publikuję serię Obejrzane trochę wcześniej niż zazwyczaj, a to dlatego że nie mogę się doczekać aż podzielę się z wami wszystkimi serialami oraz filmami, które zachwyciły mnie w pierwszym miesiącu 2017 roku. Zaczynamy!

Pustina / Wasteland / Pustkowie – serialowa czeska propozycja HBO. Gdyby nie pochlebne recenzje pewnie nie zwróciłabym uwagi produkcje naszych sąsiadów, ale zachwyty na forach internetowych i portalach poświęconych serialom przekonały mnie, że warto dać szansę Pustkowiu. Kryminał, który często jest porównywany do polskiego Belfra w pełni zasłużył na wysokie oceny.

W małym czeskim miasteczku, położonym blisko polskiej granicy znika 14latka, córka starosty. Wszyscy mieszkańcy angażują się w poszukiwania i jednocześnie każdy staje się podejrzanym. Wszystko w tym serialu jest szare, brudne i brzydkie. Naturalizm w pełnym tego słowa znaczeniu. Świetnie poprowadzona fabuła, gra aktorska na wysokim poziomie i ciężki, przytłaczający klimat, który w kryminale może wyjść tylko na dobre. Polecam!!

Taboo / Tabu – Londyn XIX wieku i Tom Hardy wcielający się w postać typa spod ciemnej gwiazdy, którego powrót z Afryki wzbudza niemałe kontrowersje, ponieważ został uznany za zmarłego. W serialu nie brakuje tajemnicy, mistycyzmu, odrobiny politycznych rozgrywek i zakazanej miłości. Choć akcja toczy się powolnie to jest w tym serialu coś co sprawia, że jest on najgorętszym tematem rozmów serialowych maniaków. Dla jednych totalne must watch, dla innych zawiedzione nadzieje, zobaczcie sami żeby wyrobić sobie opinię na temat najbardziej dyskutowanego serialu ostatnich miesięcy.

Making a Murderer – często mówi się, że najciekawsze historie pisze życie i choć jest to nieco wyświechtane powiedzenie to bardzo trafnie odnosi się do tego tytułu. W Making a Murderer mamy do czynienia z serialem dokumentalnym, jest to jakieś 10 godzin autentycznych nagrań z przesłuchań, procesów sądowych i zarejestrowanych rozmów telefonicznych.

Wyobraźcie sobie człowieka, który spędził 18 lat w więzieniu za przestępstwo, którego nie popełnił. Gdy wychodzi na wolność domaga się 36 milionów dolarów odszkodowania. Mijają dwa lata odkąd opuścił mury wiezienia po czym … zostaje oskarżony o morderstwo. Nieprawdopodobne ? A jednak wydarzyło się naprawdę, całość rozegrała się w USA w stanie Wisconsin, natomiast człowiek o którym mowa nazywa się Steven Avery. Słyszał o nim niemalże każdy Amerykanin, jego sprawą żyły całe Stany Zjednoczone. Część wierzy w jego winę, inni uważają że ponownie został oskarżony o przestępstwo którego nie popełnił. O jego winie świadczy tyle same dowodów co o niewinności. Na każdy argument obrony prokurator ma przygotowaną kontrę i na odwrót.

Na sprawie Stevena Avery łamią sobie głowy adepci prawa i doświadczeni adwokaci. W tym procesie świadkowie co chwilę zmieniają zeznania i na jaw wychodzą szokujące dowody.

Ten serial dokumentalny, na realizację którego poświecono aż 10 lat to nie lada gratka dla wielbicieli seriali sądowych i kryminalnych. Rewelacyjnie zrealizowany, po obejrzeniu go mamy ochotę googlować i dowiedzieć się jak najwięcej o sprawie Stevena Avery. Nie sposób zapomnieć o tym co zobaczyliśmy.

La La Land – jedyna propozycja filmowa w tym zestawieniu. Jako wielbicielka musicali wybrałam się do kina na La La Land. Odkąd pamiętam uwielbiałam filmy, w których muzyka, śpiew i taniec wypełniały znaczną część produkcji. Oglądałam chyba wszystkie musicale zrealizowane w ostatnich latach, mam też sentyment do tych starszych jak Grease czy Footloose.

La La Land mocno nawiązuje do tych starszych, klasycznych musicali. Klasa sama w sobie. Historia jest bardzo prosta, żeby nie powiedzieć banalna – kelnerka z aktorskimi ambicjami i jazzman zafascynowany tradycyjną muzyką jazzową zakochują się w sobie. Jednak rozmach z jakim zrealizowano film zapiera dech w piersiach. Mimo klasycznej formy fabuła nie jest pozbawiona nowoczesnego twistu. Dwie godziny spędzone w kinie minęły nie wiadomo kiedy, a ja czułam niedosyt, chciałam żeby La La Land nigdy się nie kończyło :)

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Instagram