niedziela, 07 maja 2017

Słyszysz Tweezerman, myślisz pęseta do brwi. Marka Tweezerman w świadomości wielu osób funkcjonuje jako producent najbardziej znanych pęset na świecie, tych które używają gwiazdy kina i muzyki, pierwsze damy … a może nawet brytyjska królowa, wcale by mnie to nie zaskoczyło :)

Jednak moim dzisiejszym wpisem stawiam sobie za cel przekonanie was, że Tweezerman to nie tylko świetne pęsety ale też akcesoria do pielęgnacji paznokci oraz inne przydatne w codziennym życiu akcesoria.

Co ważne Tweezerman jest już dostępny stacjonarnie w polskich salonach perfumerii Sephora. Więc jeżeli nie jesteście zwolenniczkami zakupów online teraz już możecie wybrać się do Sephory i wybrać to czego potrzebujecie, a gwarantuję że stawiając na akcesoria Tweezerman nie będziecie zawiedzione.

Tej marce zaufały kobiety na całym świecie. Polki nadal chyba mają pewne wątpliwości czy warto wydać ponad 50zł na pęsetę, gdy w innej drogerii można kupić pęsetę za 10zł. Mam nadzieję, że tym wpisem uda mi się was przekonać, że owszem warto wydać nawet 100zł na pęsetę Tweezerman, bo gdy raz jej użyjecie już nigdy nie wrócicie do zwykłej pęsety.

Ja pęsety Tweezerman używam od dobrych kilku lat, a od paru miesięcy testuję również zestaw do manicure firmy Tweezerman. Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem zakupu porządnego zestawu do pielęgnacji paznokci i wybór był oczywisty – Tweezerman. Zestaw w skład którego wchodzą 4 niezbędne do manicure akcesoria kosztuje 22 dolary i jest zamknięty niewielkie plastikowe pudełko. Zestaw z łatwością można zabrać w podróż. Cążki do paznokci okazały się zbawieniem dla moich paznokci – w końcu mogę je zapuszczać, bo nie rozdwajają się, co wcześniej było nagminne.

O pęsecie Tweezerman zostało już w internecie powiedziane tak dużo, że trudno jest dodać cokolwiek nowego. Powtórzę po raz kolejny, że jest ona niezwykle ostra i precyzyjna. Pozwala na chwycenie każdego najmniejszego włoska. Dzięki tej pęsecie możecie nadać brwiom dowolny kształt. Jeżeli macie grube, gęste brwi to pęseta Tweezerman jest waszym must have.

Na uwagę zasługują także inne urodowe akcesoria, jakie ma w swojej ofercie marka Tweezerman np. zalotka i grzebyk do rzęs. Zalotka jest bardzo precyzyjna i pięknie podkręca brwi.

Od kilku tygodni testuję także powiększające lusterko z wbudowanym podświetleniem , które rewelacyjnie sprawdza się przy depilacji brwi.

sobota, 06 maja 2017

Dziś po raz kolejny zapraszam was na wpis poświęcony moim zakupom z crazy-factory.com. Tym razem nieco inny, bo oprócz biżuterii do piercingu którą wybieram zawsze podczas zakupów w CF, zdecydowałam się też na kilka elementów biżuterii modowej. Także dzisiejszy post powinien zainteresować nie tylko wielbicieli piercingu, ale każdą kobietę, która lubi biżuteryjne gadżety! Zaczynamy!

Today is a time for another post about shopping in one of my favourite shops ever which is Crazy Factory obviously :)) So far I've been mostly concentrating on choosing plugs and piercing jewelry there, totally forgetting that they're also offering fashion jewelry. This time I decided to change it and I chose some bracelts and rings too. So this post is not only for piercing lovers :)

Zacznę od biżuterii modowej, na którą zdecydowałam się po raz pierwszy w Crazy Factory. Większość biżuterii w tym sklepie jest wykonana ze stali chirurgicznej. Plugi i tunele CF, które mam już od kilku dobrych lat nadal prezentują się świetnie, nie odbarwiły się, nigdy też nie wypadły z nich kryształki. Dlatego postanowiłam też dać szansę klasycznej biżuterii Crazy Factory, typu bransoletki i pierścionki. Wybór jest przeogromny, na stronie crazy-factory.com znajdziecie stki modeli pierścionków, bransoletek, kolczyków czy modnych ostatnio chokerów. Ja zdecydowałam się na trzy pierścionki i dwie bransoletki.

This time I'm gonna start my review from telling you about the fashion jewelry that I chose. Most items from Crazy Factory is made of surgical steel. My Crazy Factory plugs and tunnels that I've had for a few years are still look like they're brand new, no color changing or parts falling off. So I decided I wanted to try some fashion jewelry they're offering. The choice is soooo big, you've got tons of bracelets, rings or chokers to choose from. I chose 3 rings and 2 bracelets.

Dwa stalowe pierścionki w kolorze srebrnym, które możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu po prostu skradły moje serce. Pierwszy to piękna korona ozdobiona kilkoma przezroczystymi kryształkami, drugi bardzo wąska obrączka ozdobiona trzema ćwiekami. Lubię nosić je na jednym palcu, takie zestawienie dziewczęcej korony z nieco punkowymi ćwiekami prezentuje się naprawdę ciekawie. Zresztą sami zobaczcie:

I totally fell in love with those two surgical steel rings that you can see in the pictures below. First one is a beautiful silver crown with a few white crystals. The second one with a narrow ring with some spikes. I like wearing those two together on one finger. For some reason I like the mix of cute, girly crown with little punky spikes :)



Pierścionki znajdziecie TUTAJ i TUTAJ / HERE and HERE you can find those rings

Pierścionki prezentują się świetnie i wierzcie mi, że wyglądem zupełnie nie ustępują srebrnym pierścionkom ze sklepów jubilerskich. Te dwa idealnie nadają się do  łączenia i piętrowania z innymi pierścionkami. Można je zestawiać na mnóstwo różnych sposobów.

The rings look incedably good and believe me they look as good as silver rings from jewelry stores. Those two are perfect for stacking them and mixing with other rings making an interesting compositions.

Przy okazji mam dla was małą wskazówkę dotycząca wyboru rozmiaru pierścionków. Kupując pierścionki przez internet wybór rozmiaru zawsze może powodować pewien stres, ale mam prostą metodę, dzięki której idealnie dobrałam rozmiary zamówionej biżuterii. Jeśli znacie rozmiar pierścionka w typowych jubilerskich sieciówkach takich jak YES, Apart czy W.Kruk, wystarczy że w interncie wyszkacie sobie tabelki rozmiarów pierścionków np. firmy YES. Powiedzmy, że na środkowym palcu nosicie rozmiar 14 i na tym właśnie palcu chcecie nosić pierścionek zamówiony w Crazy Factory. W tabeli rozmiarów YES wyszukujecie rozmiar 14 i poniżej sprawdzacie jaka jest jego średnica. Dla rozmiaru 14 wynosi ona 17,2mm, więc w Crazy Factory zamawiacie rozmiar 17. Proste, prawda :)? W ten sposób na pewno się nie pomylicie i zamówiony pierścionek będzie pasował idealnie!!

Kolejny pierścionek, jaki zamówiłam to swego rodzaju eksperyment, bo jest to …. pierścionek na gumce :) Wiem, brzmi dziwnie, ale dzięki temu rozwiązaniu zupełnie nie musicie przejmować się rozmiarem. Jest to dobre rozwiązanie dla kobiet o nietypowych rozmiarach palców, które mają problem ze znalezieniem odpowiedniego rozmiaru pierścionka. Ja zamówiłam pierścionek z turkusowymi kryształkami i faktycznie dzięki gumce pasuje on właściwie na każdy palec! Do kompletu zamówiłam również bransoletkę z kryształkami w turkusowym kolorze. Bransoletka również jest na gumce.

The next ring was kind of experiment for me because it's a rubber ring which means you can wear it any finger you want to and the it will fit :) It's a great solution when you're not sure which ring size you should buy or your size is untypical and hard to find. I also bought matching rubber bracelet which is also a very interesting one.

Pierścionek i bransoletkę znajdziecie TUTAJ i TUTAJ / HERE and HERE you can find bracelet and ring

Ostatnim elementem modowej biżuterii, jaki wybrałam jest czarna bransoletka, która bardzo przypomina mi słynne bransoletki Swarovski Stardust. Na stronie Crazy Factory możemy znaleźć kilka wariantów kolorystycznych, ale ja zdecydowałam się na czarną wersję. Bransoletka prezentuje się bardzo ciekawie, są to błyszczące kryształki w czarnej siateczce. Całość jest zapinana na magnes.

The last fashion jewelry item that I chose is a black bracelet reminding me Swarovski Stardust bracelet. It's many sparkling crystals in black net. It looks really stunning and it's so easy to close. There are few different colors to choose from but I decided on the most classic one.

Bransoletkę znajdziecie TUTAJ / HERE You can find this bracelet 

W końcu przechodzimy do tego co lubię najbardziej, czyli plugi!!! Tym razem wybrałam tylko dwie pary, ale za to jakie :) Obydwie pary są dość biżuteryjne i zwracające uwagę. Uwagę zwracają zwłaszcza srebrne plugi, których cała przednia ścianka jest wyłożona białymi kryształkami. Są one bardzo, ale to bardzo błyszczące i zbierają mnóstwo komplementów!

Last but not least my favourite part which are plugs :) This time I only chose two pairs but they're so lovely and so special. First pair is an eye catching, very sparkly thing which I get so many complimans about. It's all silver and its front side is all covered in white crystals. Wow it looks amazing in the sun!

TUTAJ znajdziecie te plugi / HERE you can find those plugs

Druga para, też utrzymana w srebrnej kolorystyce to plugi, których przednia ścianka mieni się na tysiące odcieni. Dominującym kolorem jest biel, ale przy odpowiednim świetle widać tam również róż, fiolet, błękit i wiele innych odcieni.

The second pair, also silverish but its very unique front side shines in every possible shade and color. It's mostly white but in the right light you can also see pink, purle and blue.

 

TUTAJ znajdziecie te plugi / HERE you can find those plugs

Jak widzicie są to kolejne bardzo udane zakupy w Crazy Factory. Jak zawsze przesyłka dotarła do mnie szybko, a zamówione rzeczy prezentują się jeszcze lepiej niż na zdjęciach :)

As you can see this is another great shopping in Crazy Factory. The package came very quickly as always and the ordered items turned out to be even better than in the pictures.

piątek, 05 maja 2017

Mój poprzedni wpis z cyklu Obejrzane ukazał się z dużym opóźnieniem i tak jak wam pisałam było to głównie spowodowane niewielką ilością godnych polecenia tytułów. W tym miesiącu jest inaczej, mam co najmniej kilka ciekawych propozycji, którymi chcę się podzielić. Zapraszam!

Hot Girls Wanted, Turned on – jest to serial dokumentalny będący poniekąd kontynuacją pełnometrażowego filmu dokumentalnego Hot Girls Wanted. Cały sezon, składający się z 6 odcinków możecie obejrzeć na Netflixie i myślę, że naprawdę warto to zrobić. Każdy odcinek opowiada o czymś innym, ale wspólnym mianownikiem wszystkich epizodów jest seks i nowoczesnego technologie. Oczywiście są odcinki słabsze i ciekawsze, seria nie jest równomierna, ale niektóre z nich poruszają bardzo ciekawe, nieomawiane wcześniej tematy.

W pierwszym odcinku poznajemy kilka kobiet pracujących w branży pornograficznej, ale nie jak do tego przywykliśmy jako aktorki, ale twórczynie – fotografki, reżyserki. Kobiety, które dbają o to, aby branża zdominowana przez męski punkt widzenia przedstawiała kobiety w filmach dla dorosłych mniej przedmiotowo.

Drugi odcinek, trochę słabszy wg mnie skupia się na postaci mężczyzny, którego życie zostało zupełnie zdominowane przez aplikacje randkowe. Stało się to do tego stopnia, że nie jest w stanie z nikim związać się na dłużej, bo jak sam określił cały czas towarzyszy mu myśl, że za chwilę w apce pojawi się ktoś ładniejszy, bardziej seksowny.

Naprawdę warto obejrzeć ten dokument, bo skłania do myślenia w jak dużym stopniu nowoczesne technologie zmieniły nasze postrzeganie związków bliskości oraz prywatności. 

Clique / Klika – bardzo ciekawa brytyjska alternatywa dla tych wszystkich seriali z głównego nurtu, o których dużo się mówi. O Klice nie mówi się właściwie nic, a szkoda bo jest to dobrze poprowadzony thriller. Jest to historia dwóch przyjaciółek, który wspólnie wyjeżdżają z rodzinnego miasta na studia w Edynburga. Jedne z zajęć prowadzone są przez charyzmatyczną profesor McDermid. Jednym z bardzo kuszących elementów jej legendarnych już zajęć jest możliwość otrzymania prestiżowego stażu. Starsze studentki, które już otrzymały staż są zgraną grupą pięknych kobiet, zadających szyku na uczelni. Ich życie wydaje się idealne – odbywają staż w świetnie prosperującej firmie, są świetnie ubrane, inteligente i mieszkają w willi wynajmowanej przez organizatorkę programu stażowego. Główne bohaterki serialu chcą stać się częścią tego świata, ale wszystko ma swoją cenę. A za piękna fasadą kryje się nieco brzydsza prawda.

Leftovers / Pozostawieni – ta serialowa propozycja HBO to oczywiście nie jest nowość, ale pomyślałam, że w przypadku tak dobrego serialu warto dać wam cynk, że właśnie rozpoczął się jego trzeci sezon, na który twórcy kazali nam naprawdę długo czekać. Czy było warto? Na razie, po obejrzeniu dwóch odcinków trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Mam wrażenie, że serial stracił to coś co cechowało go w dwóch pierwszych sezonach. Jeżeli macie ochotę przeczytać moją recenzję tego serialu zapraszam TUTAJ.

Under the Dome / Pod kopułą – tym razem serial zupełnie nie w moim stylu i pewnie gdyby nie namowy mojego męża to nigdy nie zaczęłabym go oglądać, bo seriale i filmy na podstawie powieści Stephena Kinga to zupełnie nie moje klimaty. Ale stało się i po pierwszym odcinku naprawdę się wciągnęłam. Nie jest to wybite dzieło dające do myślenia, ale zwykła wieczorna rozrywka.

Rzecz rozgrywa się w małej amerykańskiej mieścinie. Życie toczy się swoim niespiesznym rytmem, aż nagle nad miastem pojawia się kopuła a wszyscy mieszkańcy stają się jej więźniami. Początkowo mieszkańcom udaje się zachować spokój, wszyscy wierzą że rząd i wojsko wspólnymi siłami zdołają pozbyć się kopuły. Ale okazuje się to trudniejsze niż ktokolwiek się spodziewał.

poniedziałek, 01 maja 2017

Jeżeli czytacie mojego bloga regularnie to wiecie, że w październiku zeszłego roku po długim namyśle zdecydowałam się na daith piercing, czyli przekłucie jednej z wewnętrznych chrząstek ucha. Był to mój pierwszy piercing po kilkuletniej przerwie. Szczerze mówiąc nie lubię tego wszystkiego co jest związane z piercingiem, czyli bólu podczas przekłuwania, który towarzyszy podczas całego okresu gojenia (a ten może trwać i kilka miesięcy), całego tego troszczenia się o świeże przekłucie … Kto kiedykolwiek bawił się w piercing doskonale wie co mam na myśli. Co innego tatuaże, ból podczas ich powstawania dla mnie właściwie nie istnieje, owszem trzeba o nie dbać w okresie gojenia, ale gdy już są zagojone to mamy z głowy, stają się naszą drugą skórą i nic się z nimi nie dzieje. Z kolczykami to bywa różnie, nawet te które mamy od dziesięciu lat potrafią nieźle dopiec. Mój daith piercing niestety potwierdził wszystkie moje obawy związane z piercingiem. Jeżeli chcecie przeczytać moje wcześniejsze posty dotyczące tego przekłucia, w tym wrażenia świeżo po zrobieniu kolczyka to zapraszam TUTAJ i TUTAJ.

Moja ostatnia aktualizacja dotycząca kolczyka była z grudnia. Pisałam wtedy, że okładami z soli fizjologicznej udało się pozbyć okropnej guli, która narosła przy kolczyku. Niestety okazało się, że walka z tą cholerną gulą to była walka z wiatrakami – znikała na tydzień po to, żeby odrosnąć na trzy tygodnie. W końcu bezsilna postanowiłam zadzwonić do mojej piercerki, nie mogła mnie przyjąć tego samego dnia, ale wysłałam jej zdjęcia mojego ucha i na ich podstawie doradziła mi, żebym zastosowała maść MaxiBiotic. Po pierwszym użyciu byłam wniebowzięta, bo gula która była tak ogromna że wychodziła już poza moje ucho, prawie zniknęła!!! W ciągu kilku następnych dni nie było po niej śladu, ale jak się pewnie domyślacie … problem wrócił :(( Po dwóch tygodniach miałam wielką, czerwoną i bolesną gulę w tym samym miejscu. Na domiar złego piercerka tak zakręciła mój kolczyk, że nie byłam w stanie sama go zdjąć. Miałam już dużo kolczyków, ale pierwszy raz znalazłam się w takiej sytuacji – z obolałym uchem i uwięziona z kolczykiem, którego sama nie potrafiłam usunąć z mojego ciała. Oczywiście próbowałam odkręcić kulkę w lateksowych rękawiczkach, prosiłam tez o pomoc męża. Nie była to komfortowa sytuacja. W końcu podjęłam decyzję, że po siedmiu miesiącach nie chcę już dłużej walczyć o ten kolczyk, ciągły ból odbierał mi chęć do życia, nie widziałam nadziei na uratowanie tego przekłucia. Umówiłam się do mojej piercerki na zdjęcie kolczyka. To był prawdziwy koszmar! Piercerka próbowała odkręcić kulkę rękoma, szczypcami, prawie wyrywając mi przy tym ucho i nic. Nakrętka ani drgnęła!!! Miałam łzy w oczach i całość była sto razy bardziej bolesna niż przekłucie. Po jakichś dwudziestu minutach męczarni w końcu się udało. W międzyczasie gula pękła i wylało się z niej dużo krwi, ucho nie przestawało krwawić przez kolejne dwadzieścia minut … Na szczęście już następnego dnia nie czułam w tym miejscu żadnego bólu ani dyskomfortu, wszystko szybko się zagoiło.

Byłam rozczarowana utratą kolczyka po niespełna roku walki o niego. Brakowało mi czegoś na moim uchu, dlatego pewnego wieczoru zupełnie spontanicznie postanowiłam sprawdzić czy moje przekłucie helix, w którym nie nosiłam kolczyka przez dwanaście lat da się jeszcze odzyskać. Bez przyłożenia latarki do ucha nie widziałam nawet śladu dawnego przekłucia, ale przy odpowiednim naświetleniu coś tam zaczynało być widoczne. Najcieńszym kolczykiem, jaki posiadam zaczęłam bardzo delikatnie „drążyć” dziurkę. Do połowy kolczyk przeszedł całkiem sprawnie, ale nie było szansy na przebicie się z drugiej strony. Użyłam odrobiny olejku dla poślizgu i jakimś cudem udało się!! Przez następnych kilka godzin ucho było bardzo czerwone, następnego dnia bolało dosyć mocno, z tyłu na kolczyku widziałam też trochę krwi, ale po kilku dniach ból całkowicie ustąpił, mogłam też swobodnie zmieniać kolczyk. Wczoraj zdecydowałam się na zakup srebrnej pozłacanej nausznicy z YES, którą widzicie na zdjęciu. Niżej założyłam wykonane ze złota kolczyki w kształcie gwiazdki YES, a wszystko zestawiłam z plugami ….. Mam nadzieję, że podoba wam się taki mix, bo mi bardzo :))

 

| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Instagram