porady urodowe

poniedziałek, 22 września 2014

Choć wiecie,że bardzo lubię pisać o kosmetykach do makijażu dzisiejszy post będzie w 100% poświęcony pielęgnacji. Wiadomo, że są kobiety które po prostu mają piękną cerę z natury. Niestety większość z nas nie ma tyle szczęścia i musimy włożyć sporo starań, aby nasza cera była czysta, promienna i zdrowa. Dziś przedstawię Wam moje kroki w codziennej, ale i nie tylko, pielęgnacji. Oczywiście jak większość z Was sposoby pielęgnacji skóry twarzy zmieniałam w swoim życiu wielokrotnie, ciągle szukałam najlepszych dla siebie metod oczyszczania twarzy oraz jej właściwego nawilżania. Tak naprawdę te poszukiwania nadal trwają, ale podzielę się z Wami pielęgnacyjną moją rutyną oraz trikami, które stosuję obecnie. Być może część kroków mojej pielęgnacji pokrywa się z Waszymi, a może niektóre zainspirują Was do zmian :)

CODZIENNIE

Oczyszczanie
Tak naprawdę właściwe oczyszczenie skóry stanowi podstawę poprawnej pielęgnacji i jest pierwszym krokiem do pięknej skóry twarzy. Ja zawsze zaczynam od oczu i aby usunąć z nich wodoodporny eyeliner sięgam po płyn dwufazowy. Następnym krokiem jest wstępne oczyszczenie twarzy z makijażu. Dlaczego piszę wstępne? Ponieważ, aby w 100% usunąć z twarzy makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia, jakie osiadły na twarzy w trakcie dnia nie wystarczy przetrzeć kilka razy buzi wacikiem nasączonym płynem micelarnym czy mleczkiem do demakijażu. Jest to jeden z głównych błędów popełnianych przez wiele kobiet, czyli niedokładny demakijaż. Resztki makijażu lub zanieczyszczeń pozostałe na twarzy zwiększają liczbę zaskórników, mogą powodować stany zapalne. Dlatego w mojej pielęgnacji kolejnym krokiem po wstępnym demakijażu jest umycie twarzy żelem lub pianką, ale z użyciem wody. Kolejnym, popularnym błędem jest mycie twarzy mydłem. Z pewnością nie będzie ono miało pozytywnego wpływu na Waszą cerę, zwłaszcza jeśli mówimy o cerze problematycznej. Trzeba pamiętać, że mydło okropnie przesusza i podrażnia skórę, a do tego zmienia pH skóry, co skutkuje jej gwałtownym odwodnieniem. Wybór kosmetyków do demakijażu jest w tej chwili ogromny - począwszy od mleczek i pianek do demakijażu, a skończywszy na popularnych płynach micelarnych. Każda marka kosmetyczna posiada w swojej ofercie minimum kilka produktów do oczyszczania twarzy. Ważne, aby dopasować je do potrzeb swojej skóry.
Tonizowanie
Myślę, że wiele osób pomija ten istotny krok w codziennej pielęgnacji skóry, a to duży błąd który może Was kosztować nawrót trądziku, przebarwienia skórne lub zwiększony łojotok.
Odpowiedni odczyn naszej skóry jest lekko kwaśny, stosując środki myjące podnosimy pH naszej skóry co skutkuje niszczeniem ochronnego płaszcza wodno-lipidowego. Stan skóry, która pozbawiona jest takiej ochrony, pogarsza się bardzo szybko, więc następnym razem gdy przyjdzie Wam do głowy odstawić tonik na bok, przypomnijcie sobie wszystkie korzyści płynące z używania tego niedocenianego produktu.
Nawilżanie
Gdy już przywróciliśmy skórze właściwe pH, czas na porządne nawilżenie skóry. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać jak ważny dla skóry w każdym wieku jest ten etap pielęgnacji. Zauważyłam jednak, że o ile większość znanych mi kobiet nakłada krem na twarz podczas wieczornej toalety to już niewiele z nich regularnie stosuje krem pod oczy. Panuje chyba przekonanie, że kremy pod oczy zarezerwowane są dla kobiet dojrzałych i stosuje się je głównie po to, aby pozbyć się zmarszczek. A przecież istnieje na rynku wiele rodzajów kremów pod oczy np. kojące przeznaczone dla osób pracujących w mocnym, sztucznym oświetleniu. Myślę, że warto używać zarówno kremów do twarzy jak i tych pod oczy w codziennej pielęgnacji.

OD CZASU DO CZASU

Peelingowanie
Coraz więcej mówi się o tym jak ważne jest regularne stosowanie peelingów, zarówno do ciała jak i twarzy. Peeling to nic innego jak metoda pozbycia się martwego naskórka, dzięki temu każdy nałożony na skórę kosmetyk (krem lub maseczka) wniknie głębiej, przez co oczywiście zadziała skuteczniej. Peeling kojarzy nam się z ostrymi, ścierającymi drobinkami, warto jednak wiedzieć że są także peelingi enzymatyczne, które zamiast ścierać naskórek, rozpuszczają go.  Z częstotliwością peelingów nie należy przesadzać, bo można łatwo podrażnić skórę, optymalna częstotliwość to 1 w tygodniu.
Szczoteczka do twarzy
Pozostając poniekąd w temacie peelingów, chciałabym Wam polecić banalnie proste urządzenie jakim jest szczoteczka do twarzy. Możecie ją nabyć np. w Rossmannie za ok. 10zł. Do czego właściwie służy taka szczoteczka? Oczywiście pomaga nam w dokładnym oczyszczaniu skóry twarzy i lekko peelinguje naskórek. Podczas wieczornego demakijażu, na szczoteczkę nakładamy niewielką ilość żelu lub pianki do czyszczenia i okrężnymi ruchami masujemy buzię. Nic tak dobrze nie usunie resztek makijażu i zanieczyszczeń z twarzy i pozostawi wrażenie super czystej, gładkiej skóry.
Dostępne są też elektryczne wersje szczoteczek do twarzy, które ostatnio biją rekordy popularności, ale ich ceny zaczynają się od kilkuset złotych.
Dermaroller
O tym urządzeniu mogłabym pisać bez końca. Lista obiecywanych korzyści jest bardzo długa i mogę uczciwie przyznać, że większość z nich znajduje pokrycie w rzeczywistości. Dermaroller to niewielki wałek pokryty kilkuset igłami. "Rollując" skórę takim urządzeniem niewielkie igiełki po prostu wbijają się w powierzchnię skóry. TUTAJ możecie przeczytać jeden z moich postów poświęconych rollerowi.
Jedne z obiecywanych efektów to: poprawa cery, zmniejszenie zmarszczek i przebarwień, zapobieganie łysieniu, zmniejszenie blizn, cellulitu, rozstępów. To tak naprawdę dopiero początek listy. Rollery mają różne długości igieł, ja stosowałam tylko najmniejsze czyli 0,2mm. Tak naprawdę tylko 0,2mm i 0,5mm zalecane są do użytku domowego, rollery z dłuższymi igłami powinny być stosowane w profesjonalnych gabinetach kosmetycznych.
Zabiegi z użyciem dermarollerów są odrobinę bolesne, powodują też mocne zaczerwienienie skóry, które w moim przypadku utrzymywało się nawet do kilkunastu godzin, ale efekty są nie do opisania!! Już po kilku zabiegach skóra jest gładka, jędrna i promienna!! Roller w dużym stopniu przyspieszył odrastanie brwi, rozjaśnił przebarwienia zatrzymał powstawanie zaskórników.
Bardzo ważnym elementem korzystania z rollera jest jego dezynfekcja. Należy pamiętać, aby urządzenie dokładnie zdezynfekować po każdym użyciu i najlepiej wymieniać na nowe raz w miesiącu.
Maseczki
No i już ostatni, ale nie mniej ważny element pielęgnacji to maseczki. Często widzimy w filmach lub serialach kobiety z ogórkiem lub zieloną mazią na twarzy i chyba nie traktujemy maseczek zbyt poważnie, może trochę jak zbędną fanaberię!? Ja staram się nakładać maseczki regularnie i wierzcie mi, że widzę ich działanie - przede wszystkim świetnie nawilżają i rozświetlają cerę. Polecam przede wszystkim glinki, które dają rewelacyjne efekty!

Jestem ciekawa jak wygląda Wasza pielęgnacja, czy macie swoje ulubione produkty lub triki, które pomagają Wam utrzymać piękną i zdrową cerę.

piątek, 22 marca 2013

Wczoraj dotarła do mnie moja nowa toaletka. Tak się prezentuje:

Jest to toaletka firmy Ikea, model Malm. Z tego co wiem to ten konkretny model nie jest już produkowany, został on zastąpiony nieco mniejszą wersją (głównie w kolorze białym). Moja toaletka jest naprawdę olbrzymia. Zdjęcie nie oddaje jej rozmiarów, ale powiem Wam że ma ponad 190cm długości. Mimo iż przed zakupem sprawdzałam jej wymiary to po złożeniu jej byłam zaskoczona tym jaka jest wysoka (90cm)! Przy niższym wzroście może się wydawać gigantem. Krzesło, które posiadam okazało się trochę za niskie, chyba będę musiała się rozejrzeć za czymś wyższym.

Toaletka, którą miałam wcześniej nie posiadała szuflady, tylko niewielką półkę pod blatem. To znacznie utrudniało utrzymanie porządku. Tym razem wymarzyłam sobie coś z obszerną szufladą i udało się znaleźć taką toaletkę :) Szuflada jest bardzo duża i podzielona na cztery sektory. Ja dodatkowo poukładałam kosmetyki w koszyczkach.

Najpierw zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy blacie. Starałam się, aby znajdowało się na nim jak najmniej rzeczy. Zostawiłam na nim tylko te najczęściej używane kosmetyki, które lubię mieć pod ręką tj. szminki, spray do włosów, wazelina, perfumy itp. Obok toaletki stoi też moja komoda z Ikei, na niej znajdują się szkatułki z plugami.

Tak jak wspominałam, szuflada jest całkiem pojemna, ale niestety nie zdołała pomieścić wszystkich moich skarbów. Starałam się poukładać wszystko z jakąś logiką i sugerując się tym, których kosmetyków używam najczęściej. Póki co rozłożenie jest trochę chaotyczne i na próbę. Zobaczymy jak się sprawdzi po kilku dniach używania.

Pierwsza przegródka to zupełny mix wszystkiego. Znajdują się w niej moje rzadko używane róże do policzków i przybory takie jak pęseta czy zalotka. Druga przegródka to najczęściej używane kosmetyki do makijażu twarzy, czyli rozświetlacze, pudry, podkłady i róże. Kolejny sektor to kosmetyki do makijażu oczu, czyli cienie, tusze i kredki. Ostatnia część szuflady mieści lakiery do paznokci oraz pędzle, które czekają na mycie.

Tak prezentuje się całość:

Ja jestem z toaletki bardzo zadowolona. Najważniejsze, że jest funkcjonalna i pojemna. Szuflada ułatwia organizację kosmetyków i pozwala utrzymać porządek na blacie toaletki. Jeśli macie jakieś pytania, dajcie znać.

Pozdrawiam :)

czwartek, 27 grudnia 2012

Sylwester i karnawał to czas, gdy wiele kobiet sięga po sztuczne rzęsy. Piękne firany rzęs chciałybyśmy mieć każdego dnia, ale większość Polek nie ma jeszcze na tyle odwagi, aby używać sztucznych rzęs na codzień. Dlatego karnawałowe i sylwestrowe imprezy wydają się być dobrym pretekstem ku temu. Jednak, aby sprawnie i prawidłowo przykleić sztuczne rzęsy potrzebna jest garść informacji oraz praktyka.
Zacznijmy od tego, że do wyboru mamy rzęsy na pasku oraz kępki. Kępki są o tyle dobrym rozwiązaniem, że możemy je przykleić tylko w jednym miejscu, np. w zewnętrznym kąciku powieki, co z pewnością da bardzo naturalny efekt. W dzisiejszym poście jednak chciałabym się skupić na rzęsach w postaci pasków. Wśród takich rzęs również mamy sporą różnorodność. Takie rzęsy różnią się długością, zagęszczeniem rzęs oraz ich ułożeniem. Nie zaskoczę chyba nikogo, gdy napiszę że rzęsy różnią się też bardzo cenami. Stacjonarnie możecie kupić np. rzęsy firmy Inglot, gdzie znajdziecie kilkanaście różnych modeli oraz Artdeco (dostępne w sieci perfumerii Douglas). Rzęsy tych firm kosztują ok. 20-30zł za parę. Natomiast jeśli interesuje Was coś tańszego to zajrzyjcie na allegro. Tam możecie kupić nawet 10 par sztucznych rzęs w cenie kilku złotych. Czy warto w ogóle kupować takie rzęsy? Na to i wiele innych pytań odpowiem w dalszej części wpisu.
Druga część wpisu to najczęściej zadawane pytania dotyczące sztucznych rzęs oraz odpowiedzi na nie. 

Jak zakładać sztuczne rzęsy? Od czego zacząć?
Pierwsze co musisz zrobić to przygotowanie rzęs do aplikacji. Zazwyczaj rzęsy zapakowane są w pudełeczko z plastikową tacką. Rzęsy są przyklejone do tacki, która kształtem imituje powieki. Najpierw należy delikatnie, najlepiej przy użyciu pęsety, odkleić rzęsy od tacki. Trzeba to robić naprawdę delikatnie, inaczej można rozerwać pasek z rzęsami (mi zdarzyło się to kilkukrotnie). Następnie należy przyciąć pasek na długość pasującą do naszego oka. Sztuczne rzęsy nie powinny rozpoczynać się w wewnętrznym kąciku, bo będzie to wyglądało sztucznie i niepotrzebnie obciąży oko. Ja przyklejam zwykle rzęsy od miejsca gdzie zaczyna się tęczówka. Gdy już rzęsy są obcięte równo, na długość odpowiednią dla naszych oczu, możemy przygotować wszystko do ich przyklejenia. Potrzebny będzie klej do rzęs, patyczki kosmetyczne, pęseta i oczywiście rzęsy.
Makijaż oczu, w tym tuszowanie rzęs wykonujemy PRZED przyklejaniem sztucznych rzęs. Ważne jest, aby naturalne rzęsy podkręcić zalotką przed ich pomalowaniem, dzięki temu unikniemy odstających w różnych kierunkach naturalnych rzęs w kontraście do pięknie podkręconych sztucznych.
Gdy już mamy gotowy makijaż możemy zacząć przyklejanie rzęs. Bierzmy do rąk patyczek kosmetyczny i na jego czubek wyciskamy kroplę kleju do rzęs. Przeciągamy pasek rzęs po kleju, tak aby na całej długości paska znajdował się klej. Na zewnętrznym oraz wewnętrznym końcu paska z rzęsami możemy nałożyć odrobinę więcej kleju, bo to są miejsca które najtrudniej jest przykleić. Po nałożeniu kleju czekamy ok. minuty i przyklejamy rzęsy do górnej powieki, starając się aby umiejscowić je jak najbliżej linii rzęs. Klej nie chwyci natychmiastowo, więc mamy jeszcze chwilę aby rzęsy przesunąć w odpowiednie miejsce. Przyklejając rzęsy należy zwrócić uwagę czy są przyklejone pod tym samym kątem. Jeżeli chodzi o samo nakładanie rzęs, część osób woli to robić przy pomocy pęsety, inne dłońmi. Ja zawsze nakładam rzęsy rękoma, ale lubię je przyciskać do powieki brzegiem pęsety.

Gdy już uznacie, że rzęsy znajdują się w odpowiednim miejscu, możecie je lekko docisnąć palcami lub pęsetą. Uważajcie tylko, aby palce lub pęseta nie przykleiły się do rzęs, bo może skończyć się tak, że wraz z odsunięciem palca od oka zerwiecie też cały pasek rzęs. Wtedy cały proces trzeba zaczynać od początku.

Jaki klej do rzęs wybrać?
Do wielu sztucznych rzęs dołączone są kleje. Jednak odradzam Wam używania takiego kleju. Z własnego doświadczenia polecam klej DUO, który możecie kupić w salonach Inglot. Klej ten jest dostępny w kolorze białym (po wyschnięciu robi się transparentny) oraz czarnym. U mnie lepiej sprawdził się kolor biały, bo w kontraście z czarnymi rzęsami dokładnie widziałam gdzie go nałożyłam. Klej ten teoretycznie staje się przezroczysty po wyschnięciu, ale mi zdarzało się że w niektórych miejscach zostawały białe plamki. Na szczęście z łatwością można je zamalować eyelinerem.
Dlaczego nie polecam klejów dołączanych do rzęs? Są po prostu nietrwałe, a chyba żadna z nas nie chce, aby rzęsy zaczęły się odklejać w połowie imprezy. Klej DUO przykleja rzęsy na wiele godzin, nie musimy się martwić że w pewnym momencie rzęsy zaczną odpadać. Jednocześnie z łatwością można ten klej rozpuścić, aby zdjąć rzęsy, ale o tym jak to zrobić w dalszej części wpisu.

Czy mogę używać tej samej pary rzęs kilkukrotnie?
Tak. Sztuczne rzęsy są produktem wielokrotnego użytku, ale tylko pod warunkiem że będą odpowiednio czyszczone i dezynfekowane po każdym użyciu. Po zdjęciu rzęs, należy delikatnie paznokciami oderwać warstwę kleju z paska rzęs, a następnie zdezynfekować spirytusem. Ja czasami dezynfekowałam rzęsy płynem do dezynfekcji pędzli firmy Inglot. Jedną parę rzęs można używać ok. 10 razy. Z doświadczenia wiem, że te bardziej delikatne rzęsy urywają się już po drugim lub trzecim użyciu. Te bardziej wytrzymałe faktycznie mogą przetrwać nawet kilkanaście aplikacji, z każdą kolejną wyglądając coraz lepiej, bo stają się bardziej elastyczne i dopasowują do kształtu naszych oczu.
Po każdym wyczyszczeniu rzęs dobrze jest przyklejać je do tacki, na której były oryginalnie umieszczone. Dzięki temu nie stracą swojego kształtu.
W całym procesie związanym z noszeniem sztucznych rzęs to właśnie czyszczenia ich nie lubię najbardziej. Jest to strasznie mozolne i trzeba to robić z dużą dokładnością, w przeciwnym wypadku możemy to przypłacić swędzeniem i zaczerwieniem oczu.

Czy noszenie sztucznych rzęs niszczy naturalne rzęsy?
Kiedyś nosiłam sztuczne rzęsy codziennie przez ponad miesiąc. Niestety po tym czasie zauważyłam pogorszenie kondycji moich naturalnych rzęs. Myślę, że powodem było przede wszystkim ich codzienne odklejanie. Od jednorazowego przyklejenia rzęs na pewno nic się nie stanie, ale jeśli zamierzacie używać sztucznych rzęs codziennie prze dłuższy czas musicie liczyć się z osłabieniem własnych rzęs. 

Jak zdejmować sztuczne rzęsy?
W calu zdjęcia sztucznych rzęs używałam zawsze płynu dwufazowego Ziaji, który sprawdzał się rewelacyjnie. Nanieście trochę płynu na wacik i przyłóżcie wacik do powieki na minutę lub dwie. To powinno rozpuścić klej. Lekko przetrzyjcie oko wacikiem, następnie bardzo delikatnie zacznijcie odrywać rzęsy od zewnętrznego kącika, powinny odejść bez problemu. Jeśli rzęsy nadal są mocno przyklejone, przytrzymajcie wacik na powiece trochę dłużej. Nie wolno rzęs odklejać na siłę szarpiąc je! W ten sposób można wyrwać swoje naturalne rzęsy. 

Jakie rzęsy wybrać?
Jak już wspominałam we wstępie, na rynku dostępnych jest mnóstwo modeli sztucznych rzęs. Różnią się one kształtem i, przede wszystkim, ceną. Rzęsy na pasku możemy kupić od kilku do kilkudziesięciu złotych za parę. Ja korzystałam z rzęs tańszych jak i tych z wyższej półki cenowej. Doszłam do dwóch wniosków. Przede wszystkim, droższe rzęsy wyglądają bardziej naturalnie (często dlatego, że są wykonane z naturalnych rzęs ludzkich) i są wygodniejsze (są lżejsze). Te tanie, chińskie rzęsy, które można kupić na allegro za parę złotych (w opakowaniach po 10 par) wyglądają na plastikowe i są mniej komfortowe. Ciągle czuć ich ciężar na oku. Z drugiej strony jednak rzęsy wykonane z naturalnych włosków są często nietrwałe i urywają się już po pierwszym użyciu, podczas gdy te chińskie można używać nawet 10 razy. Kolejny wniosek jest taki, że najważniejszy jest jednak klej. Jeśli zainwestujemy w porządny klej, nie musimy się obawiać o trwałość naszych rzęs.
Oprócz cen rzęsy różnią się też długością i rozłożeniem włosków. W tym aspekcie decydują raczej indywidualne upodobania. Do każdego oka będą pasowały trochę inne rzęsy. Ja uwielbiam rzęsy, które są o wiele dłuższe w zewnętrznych kącikach, bo tworzą efekt kociego oka. Ale jeśli zależy nam na stworzeniu efektu wielkich, okrągłych oczu jak u lalki, lepiej sprawdzą się rzęsy o długich włoskach na środku powieki. Wybór jest ogromny, każdy znajdzie coś dla siebie.

Czy trudno jest przykleić sztuczne rzęsy?
Przykleić nie, ale trudno jest to zrobić idealnie symetrycznie. Wymaga to dużo opanowania i precyzji. Na pewno nie polecam przyklejania sztucznych rzęs po raz pierwszy w dzień imprezy. Warto jest wcześniej poćwiczyć, aby dojść do wprawy.

wtorek, 16 października 2012

Niestety moda bywa czasem bezlitosna. W latach 90' każda dziewczyna, która chciała być modna musiała mieć cieniutkie, wyskubane brwi. Cóż, taki trend, jeden z wielu. W rezultacie dziewczyny wyskubywały brwi na potęgę. Trendy jednak mają to do siebie, że szybko się zmieniają. Sugerując się modelkami na wybiegach można dojść do wniosku, że w kwestii brwi wszystko zmieniło się o 180 stopni od lat 90'. Ech, a przecież minęły tylko dwie dekady...
Ostatnimi czasy królują szerokie, żeby nie powiedzieć krzaczaste brwi. Jednak aby osiągnąć najlepszy efekt nie wystarczy pozwolić brwiom rosnąć bez żadnej kontroli z naszej strony ;) Wówczas osiągniemy raczej wygląd a'la ugly Betty, tego chyba byśmy nie chciały. Szerokie duże brwi owszem, ale z ładnie wyprofilowanym łukiem. Ja, w przeszłości dużo eksperymentowałam ze swoimi brwiami. Bywało nawet, że miałam je całkowicie wyskubane do połowy i domalowywałam resztę, aby stworzyć wrażenie perfekcyjnego łuku. W końcu doszłam do wniosku, że muszę coś z tym zrobić. Bałam się, że zbyt długo wyskubuję brwi i nie uda mi się ich zapuścić, ale podjęłam twardą decyzję o zapuszczaniu. Przeglądając fora i czytając o doświadczeniach innych dziewczyn na temat całkowitego zapuszczania brwi od zera w celu nadania im zupełnie nowego kształtu, zdałam sobie sprawę że będzie to mozolny, trwający kilka miesięcy proces. Dziś, po niespełna 8miesięcznym zapuszczaniu brwi, mogę stwierdzić że udało mi się je zapuścić - nie mają żadnych braków, udało mi sie nadać im całkiem ładny kształt. Nie są super gęste, bo nigdy takie nie były, podobnie jak moje cienkie z natury włosy. Mam świadomość jak wiele kobiet boryka się z problemem zbyt intensywnie wyskubywanych w przeszłości brwi, które obecnie nie chcą odrastać, dlatego w dzisiejszym poście podzielę się sposobami, które mi pomogły odzyskać brwi.

MezoRoller
Na forach internetowych najczęściej pojawiającą się radą w zapuszczaniu brwi jest stosowanie olejku rycynowego. Nigdy natomiast nie spotkałam się z MezoRollerem w temacie zapuszczania brwi. O MezoRollerze pisałam TUTAJ, więc zainteresowanych odsyłam do tego posta. MezoRoller to rolka pełna cienkich i krótkich igiełek, która ma dziesiątki zastosowań w kosmetologii. Najbardziej znane zastosowania to spłycanie zmarszczek i blizn oraz redukcja przebarwień. Często zapominamy o tym, że Mezo Roller może być ratunkiem w łysieniu. Jego działanie pobudza cebulki włosów, stąd mój pomysł aby "rollować" brwi w czasie zapuszczania. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Używałam MezoRollera z igłami o długości 0,2mm kilka razy w tygodniu. Pierwsze efekty zauważyłam po kilku dniach, ale początkowo brwi rosły dokładnie tam gdzie ich nie chciałam ;)) Musiałam trochę poczekać zanim włoski zapełniły wszystkie luki, ale z dnia na dzień było coraz lepiej. Po dwóch tygodniach stosowania rollera rezultaty były bardziej widoczne niż po dwóch miesiącach stosowania olejku rycynowego.

LashFood
W ostatnich kilku latach na rynku pojawiło się kilka przełomowych w swoim działaniu preparatów, które mają powodować zagęszczenie i wydłużenie rzęs. Jednym z nich, który ja miałam okazję testować, jest LashFood. Ja używałam go także na brwi i byłam bardzo zadowolona z efektów. Dzięki LashFood udało mi się pozbyć kilka ubytków w lewej brwi. Niestety, jest to kosztowny preparat, bo za pełnowymiarowe opakowanie musimy zapłacić kilkaset złotych. Ale jeśli ktoś jest naprawdę zdesperowany i nie może odzyskać brwi w żaden inny sposób to myślę, że warto. Kilkutygodniowa kuracja takim preparatem powinna przynieść bardzo zadowalające efekty.

Olejek rycynowy
Jest to chyba najstarsza i zarazem najbardziej znana metoda pielęgnacji brwi i rzęs. Niewielką ilość olejku delikatnie wcieramy w rzęsy i brwi każdego wieczoru. Na jednych olejek działa lepiej, na innych gorzej ale jego największym plusem jest cena - zaledwie kilka złotych za buteleczkę, która wystarczy na kilka miesięcy. W moim przypadku olejek cudów nie zdziałał, może dlatego że moje brwi były bardzo wyskubane (w dodatku przez wiele miesięcy), ale jeśli komuś zależy na lekki efekcie zagęszczenia brwi to olejek może w zupełności wystarczyć.

Dodatkowe rady
Powyżej opisałam sposoby, które mi znacznie ułatwiły cały proces zapuszczania brwi. Mimo tego, musicie być przygotowane, że jest to dosyć nieprzyjemny i długotrwały proces. Zazwyczaj trwa on minimum pół roku i, zwłaszcza przez pierwsze tygodnie, trzeba pokazywać się światu z takimi odrastającymi brwiami. Czasami ciężko się powstrzymać od sięgnięcia po pęsetę. Ale wierzcie mi, że warto. Dopiero z takich "zarośniętych" brwi można wyczarować nowy, piękny łuk brwiowy. Kobiety mają różne sposoby na kamuflowanie brwi w tym okropnym okresie ich zapuszczania - jedne zasłaniają brwi długą grzywką, inne kamuflują odrastające włoski korektorem lub podkładem. Pamiętajcie, żeby w okresie zapuszczania wyrywać tylko te brwi, które znajdują się daleko od łuku brwiowego. Kilka włosków wyrwanych zbyt blisko może zepsuć wszystkie starania i zaprowadzić Was do punktu wyjścia. Gdy brwi odrosną już na tyle, że można nadać im nowy kształt, wybierzcie się do sprawdzonej kosmetyczki lub spróbujcie zrobić to samodzielnie. Ja zdecydowałam się na drugie rozwiązanie. Zbyt dużo naczytałam się o kosmetyczkach, które wyskubują brwi na cienkie niteczki, zupełnie jakby zatrzymały się w latach 90'. Za bardzo obawiałam się, że moje kilkumiesięczne męki pójdą na marne. Uzbrojona w niezastąpioną pęsetę Tweezerman sama zajęłam się swoimi brwiami i jestem zadowolona z efektów, czego i Wam życzę :)

piątek, 20 lipca 2012

Oczy są największą ozdobą twarzy. Nic więc dziwnego, że kobiety dokładają wszelkich starań aby podkreślić je makijażem. Chcemy, żeby spojrzenie nabrało głębi, rzęsy przypominały piękne firanki, a jeśli uda nam się podkreślić kolor tęczówki to już w ogóle pełnia szczęścia i czujemy się jak milion dolarów.
W dzisiejszym poście chciałabym Wam przedstawić narzędzia oraz kosmetyki potrzebne do wykonania perfekcyjnego makijażu oczu. Od razu zaznaczam, że przedstawione akcesoria nie są niezbędne do wykonania makijażu dziennego, ale na pewno znajdą zastosowanie gdy chcemy zrobić się na bóstwo przed wieczornym wyjściem. 

Pęseta

Zanim przystąpimy do tworzenia szalonych makijaży powinnyśmy zająć się brwiami. Wiem, że część kobiet powierza korygowanie kształtu brwi kosmetyczce. Ja jestem zdania, że mając dobrą pęsetę i garść podstawowych informacji można poradzić sobie z tym samemu. Ja posiadam pęsetę Tweezerman i jestem bardzo zadowolona. Chwyta każdy z moich cienkich włosków, nie przyszczypując skóry. Pęseta Tweezerman pozwala na skorygowanie kształtu brwi z ogromną precyzją.


Henna

Gdy już mamy wymarzony kształt brwi, który podkreśla spojrzenie czas, żeby nadać brwiom odpowiedni kolor. Nakładanie henny to kolejny zabieg, przy którym panie wolą oddać się w ręce kosmetyczki. Myślę, że nie jest to konieczne. Samodzielne wykonanie henny pozwala zaoszczędzić sporo czasu i pieniędzy. I, jak się przekonały kobiety które wykonują ten zabieg samodzielnie, jest banalnie proste. Hennę na rzęsy możemy nałożyć przy pomocy starej (wyczyszczonej) szczoteczki mascary. Przy hennie brwi sprawdzi się niewielki pędzelek. W zależności od koloru włosów i karnacji możemy dobrać pasujący kolor. Zabieg należy powtarzać co 1,5 lub 2 tygodnie. 

Zalotka

Sporo kobiet mówi, że ten przydatny gadżet wygląda jak narzędzie tortur. Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują. Nie trzeba szczególnych zdolności manualnych, aby opanować posługiwanie się zalotką. Pod odpowiednim kątem przykładamy ją do nieumalowanych rzęs i zamykamy. Dobrze jest lekko pogrzać (np. suszarką do włosów) zalotkę przed użyciem dla uzyskania bardziej spektakularnych efektów. Trzymamy kilka sekund i podziwiamy zalotnie podkręcone rzęsy.
Zalotka jest, moim zdaniem, gadżetem w który warto trochę zainwestować. Różnica między zalotką no name z drogerii a Tweezerman jest nieporównywalna. Ta pierwsza nie dawała żadnego efektu, bo tak naprawdę nie chwytała rzęs. Zalotka Tweezerman dzięki porządnemu podkręceniu rzęs daje złudzenie wydłużenia ich. 

Pędzle

W swojej kolekcji posiadam sporo pędzli do makijażu oczu, ale ostatecznie wyłoniło się kilka faworytów po które sięgam najcześciej. Pędzle zaprezentowane na zdjęciu pochodzą z firm: Inglot, Sigma, Maestro. Ale są to wyłącznie przykładowe modele, bo chodzi o dany kształt. Do wykonania pełnego makijażu oczu potrzebne będą: średniej wielkości pędzel języczkowy, pędzel typu kulka, pędzel do rozcierania oraz skośnie ścięty do brwi lub żelowego eyelinera. Taki zestaw jest solidną podstawą i przyda się każdej kobiecie.

Cienie

Skoro jesteśmy przy pędzlach to oczywiście potrzebne są także cienie do powiek. Ja już dawno zrzekłam się tych tradycyjnych na rzecz sypkich, które (jako mineralne) są dużo zdrowsze dla oczu. Mnóstwo firm posiada w swojej ofercie mineralne cienie. Moje ulubione to: Everyday Minerals, LaurEss, Erth. Ich kolory są piękne, a trwałość nawet lepsza niż cieni prasowanych. 

Tusz do rzęs

Tego punktu nie trzeba chyba wyjaśniać żadnej kobiecie. Nawet te, które za makijażem nie przepadają lubią podkreślić spojrzenie mascarą. Z tego co wiem jest to najczęściej używany kosmetyk na świecie. Oferta firm kosmetycznych jest bogata, ale tusz najlepiej wybrać zgodnie z indywidualnymi upodobaniami. Ja często sięgam po tusze: Bourjois, Maybelline, Miss Sporty, Joko.

Grzebyk do rzęs

Jest to niezwykle przydatny gadżet. Często skarżymy się, że tusz skleja nam rzęsy. W takiej sytuacji grzebyk usunie nadmiar kosmetyku i ładnie ułoży niesforne rzęsy. Inglot ma w swojej ofercie taki grzebyk. Firma Tweezerman również taki oferuje. Są one składane dzięki czemu nie musimy bać się o jego uszkodzenie, a przechowywanie staje się bardziej higieniczne.

Eyeliner

Dla mnie jest to punkt obowiązkowy, nawet w codziennym makijażu. Odkąd pamiętam jestem zafascynowana lookiem w stylu lat 60' - bouffant hair, czarne kreski na powiekach i zalotne sukienki. Ładna, równa kreska na górnej powiece dodaje uroku i wyrazistości. Używałam wielu eyelinerów i ostatnio, o dziwo, wróciłam do tych płynnych. Polecam żelowy eyeliner Inglot (choć nie każdy go lubi) i płynny eyeliner Lovely.

Sztuczne rzęsy

Ten punkt oczywiście nie jest obowiązkowy, ale wiem że sporo kobiet lubi podkreślać spojrzenie w ten sposób. W Polsce, sztuczne rzęsy są raczej zarezerwowane na większe wyjścia. Zagranicą niekoniecznie, w Japonii np. dla wielu kobiet zakładanie sztucznych rzęs jest codziennym rytuałem, takim jak dla nas malowanie ich tuszem.
Przyklejanie sztucznych rzęs wymaga trochę wprawy, ale po kilku próbach można się oswoić i wykonać sprawnie tę czynność w kilku minut.
Do sztucznych rzęs często dodawane są kleje, ale nie polecam ich. Zdecydowanie lepiej dokupić klej Duo, który jest dostępny w sklepach Inglot. 

 
1 , 2 , 3
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Instagram