Inne

niedziela, 09 kwietnia 2017

Czy lubicie dostawać prezenty ? Nie musicie odpowiadać, wiem że tak. Każdy z nas lubi upominki, dlatego tak chętnie uczestniczymy w różnych konkursach i programach lojalnościowych. Dziś opowiem wam o jednym z takich programów, do którego banalnie łatwo jest przystąpić i jest to zupełnie darmowe :)

Na pewno wiele z was regularnie kupuje kosmetyki do pielęgnacji lub makijażu Dr Irena Eris, ale możecie nie widzieć o tym, że istnieje coś takiego jak Holistic Club. Jest to program lojalnościowy marki Dr Irena Eris, platforma na której punkty za zakupione produkty wymieniacie na nagrody :) W sekrecie już mogę wam zdradzić, że nagrody są fantastyczne, a w dalszej części wpisu wyjaśnię wam jak się zarejestrować i wymieniać kody na punkty, które później stają się prezentami.

Po pierwsze, punkty za usługi w Kosmetycznych Instytutach i Hotelach SPA automatycznie wpadają na konto klubowicza, wystarczy w recepcji podać login z programu lojalnościowego. Natomiast punkty za zakupione kosmetyki trzeba rejestrować na stronie internetowej. Kartoniki z kodami znajdują się wewnątrz opakowania z produktem i wyglądają tak:

Zanim jednak będziecie mogły wprowadzić kod z opakowania trzeba zrobić jeszcze jeden mały krok, jakim jest rejestracja na stronie www.club.drirenaeris.com. Strona logowania/rejestracji wygląda w następujący sposób:

Oczywiście jeśli posiadacie już konto na stronie wystarczy się zalogować, jeśli nie to przechodzimy do rejestracji w lewym dolnym rogu strony.

Po rejestracji na podany adres mailowy otrzymujecie maila powitalnego:

Gdy już się zarejestrujecie, świat Holistic Club staje przed wami otworem. Możecie przeglądać prezenty, na które wymienicie swoje punkty i oczywiście możecie dodawać punkty. Aby to zrobić wyjmujecie kod z opakowania dowolnego kosmetyku Dr Irena Eris i klikacie w zakładkę Moje Konto, po czym wybieracie Moje Punkty. Poniżej pojawi się miejsce, gdzie wpisujecie kod z opakowania, dokładnie jak na zdjęciach poniżej: 

 

W każdej chwili po zalogowaniu macie wgląd w ilość zgromadzonych punktów, a w zakładce Strefa Prezentów pod każdym upominkiem jest podana ilość punktów, jaką musicie uzbierać aby wybrać daną rzecz. Bardzo proste, prawda :)

 Zachęcam was do zabawy!!!!

10:45, makeuphunter , Inne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 lipca 2016

Dziś zapraszam was na trochę inny wpis. Pokażę wam moją kolekcję małych skórzanych akcesoriów. Na zagranicznych blogach i kanałach YouTube takie wpisy dotyczące SLG (po ang. Small leather goods) są dosyć popularne, w Polsce może trochę mniej, ale jako maniaczka wszelkich portfeli, etui oraz kosmetyczek postanowiłam taki wpis również opublikować.

Najprościej będzie chyba jeśli pokrótce przedstawię wam każdą rzecz mojej skromnej kolekcji, napiszę jej pełną nazwę i opowiem do czego jej używam. Zaczynamy!!!

DKNY kopertówka Tribeca, kolor Burnt Orange

Jest to mój najnowszy zakup, udało mi się ją nabyć w bardzo okazyjnej cenie. Choć w polskich sklepach jest ona opisywana jako kopertówka ja używam jej bardziej jako kosmetyczki. Jak przekonacie się w dalszej części tesktu posiadam też kosmetyczkę Michael Kors, ale od dłuższego czasu szukałam czegoś co pomieści wszystkie moje babskie drobiazgi, ale będzie płaskie, przez nie nie będzie zajmowało dużo miejsca w mojej torebce. Długo przeszukiwałam polskie i zagraniczne sklepy, zanim znalazłam coś spełniającego moje oczekiwania, ale w rozsądnej cenie i ładnym kolorze :)

Kopertówka ta jest wykonana oczywiście ze skóry i zdjęcie do końca tego nie oddaje, ale skóra ta jest bardzo nierówna, strukturalna. Torebka posiada odpinany pasek, który możemy założyć na nadgarstek, gdy używamy jej jako kopertówki. Ja co prawda kupiłam ją z zamiarem używania jako kosmetyczki, ale niewykluczone że kiedyś założę ją samodzielnie :)

Nazwa koloru burnt orange może nieco zmylić, ale jest to typowa pomidorowa czerwień. Torebka posiada wewnątrz jedną, niezapinaną kieszonkę.

 

Michael Kors kosmetyczka Fulton, kolor Citrus Yellow

Pozostając w temacie kosmetyczek oraz innych etui, bez których kobiety nie potrafią żyć, przedstawiam wam kosmetyczke z serii Fulton. Jak widzicie na zdjęciu jej wymiary w porównaniu z kopertówką DKNY są bardzo zbliżone, ale kosmetyczka MK potrafi zmieścić 10 razy więcej rzeczy. Choć zdjęcia tego nie oddają jest naprawdę duża i niesamowicie pojemna! Chyba wszystko za sprawą szerokiego spodu, który sfotografowałam specjalnie żebyście widziały o czym mówię. Choć kosmetyczka ma trójkątny kształy i zwęża się ku górze to pomieści mnóstwo kosmetyków, a do tego bez problemu wejdzie jeszcze spory krem do rąk i całe opakowanie tabletek przeciwbólowych.

Jest to idealna kosmetyczka na wyjazdy i do dużych torebek. Ja odkąd na moją codzienną torebkę wybrałam Michael Kors Jet Set Top Zip Tote (TUTAJ recenzja), nie używam jej zbyt często bo torebka ta nie należy do najbardziej pojemnych i jestem zmuszona do oszczędzania w niej miejsca.

Oczywiście kosmetyczka wykonana jest ze skóry, która jest bardzo miękka i przyjemna w dotyku. Wewnątrz mieści się jedna, niezapinaną kieszonka, dokładnie taka jak w przypadku kopertówki DKNY.

Kosmetyczka Batycki

Ostatnia kosmetyczka jaką posiadam pochodzi ze sklepu Batycki. Podobnie jak pozostałe jest wykonana ze skóry, ale jako jedyna rzecz w mojej kolekcji SLG posiada srebrne okucia. Jej rozmiary są niewielkie, więc znajdzie zastosowanie w każdej damskiej torebce. Myślę, że na typową kosmetyczkę jest trochę za mała, bo nie zmieści się do niej nawet puder, ale już jako podręczna apteczka lub etui na słuchawki sprawdzi się doskonale.

Michael Kors portfel Selma studded, kolor red

Mój ukochany portfel, który towarzyszy mi już od kilku lat i nie widać na nim nawet cienia zużycia. Złoty kolor nie starł się z okuć ani ćwieków, skóra nie strzępi się na żadnych krawędziach, a kolor pozostał tak samo intensywny jak na początku. Uwielbiam ćwieki i czerwone akcesoria, dlatego ten portfel natychmiast wpadł mi w oko.

Ten portfel jest wykonany ze skóry saffiano i być może w tym tkwi sekret jego wytrzymałości. Skóra saffiano słynie ze swojej odporności na zadrapania i odkształcenia. Jeżeli chcecie się dowiedzieć czegoś więcej o tym portfelu TUTAJ znajduje się moja obszerna recenzja.

 

Michael Kors portfel Jet Set Travel, kolor Pale Gold

To maleństwo zbiera zawsze najwięcej komplementów, ale i w moim gronie ulubieńców zajmuje wysoką pozycję. Portfel jest nieduży, ale ma wiele zastosowań. Mi służy przede wszystkim jako etui na klucze i z taką intencją go kupiłam. Jednak biorąc pod uwagę, że posiada jeszcze kilka przegródek, z czego jedna jest zapinana na zamek to można go używać jako mini kosmetyczkęlub portfel. Świetnie sprawdza się jako portfel, gdy zakładamy mała torebkę i wiemy, że nasz regularny portfel ledwo się do niej zmieści nie pozostawiając wolnej przestrzeni.

Portfel jest wykonany ze skóry saffiano i jestem zaskoczona jego wytrzymałością. Nie zliczę ile razy spadł mi na ziemię, w dodatku obija się o drzwi za każdym razem, gdy korzystam z przyczepionych do niego kluczy. Nadal wygląda jak nowy i nie posiada żadnych zarysowań. TUTAJ znajdziecie moją recenzję tego portfela.

Michael Kors etui na karty Jet Set Travel, kolor cherry

Ostatni element mojej skromnej kolekcji to etui ze skóry saffiano. Mieści ono 5 kart, świetnie sprawdza się w małej torebce, bo zajmuje tyle miejsca co nic. Gdyby się uprzeć to zmieści się w nim nawet trochę gotówki, zwłaszcza do środkowej kieszonki, która jest najbardziej pojemna.

Kolor cherry to ciemny, przytłumiony odcień czerwieni.

Jestem ciekawa czy też lubicie takie akcesoria, jeśli tak to które lubicie najbardziej i co w nich trzymacie :)?

16:03, makeuphunter , Inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 grudnia 2015

Witajcie w dzisiejszym poście, które będzie poświęcony dwóm ciekawym akcesoriom Michaela Korsa. Na moim blogu pojawiły się już wpisy dotyczące tego projektanta, jeżeli jesteście ich ciekawi to zapraszam TUTAJ oraz TUTAJ. Dziś opowiem Wam o moich najnowszych zakupach MK, a są nimi malutki portfel/etui na klucze oraz etui na karty. Obie rzeczy mam od niedawna, ale zdążyłam już trochę ich poużywać, na tyle abym mogła Wam coś o nich opowiedzieć.

Złoty portfel kupiłam głównie z zamiarem używania jako etui na klucze. Jak widzicie na zdjęciach portfel posiada pasek zakończony kółkiem, do którego można przypiąć klucze. Nienawidzę gdy klucze znajdują się luzem w torebce, zawsze boję się że zarysują mój telefon lub kosmetyczkę, dlatego od dłuższego czasu rozglądałam się za ładnym i praktycznym etui na klucze. To przekonało mnie przede wszystkim funkcjonalnością. Oprócz przegródki, w której trzymam klucze (największa, środkowa kieszonka) znajdują się tam jeszcze dwie niezapinane kieszonki (np. na karty płatnicze lub banknoty) oraz co ucieszyło mnie najbardziej zapinana na zamek przegródka, w której można nosić drobne pieniądze. Oprócz tego z tyłu portfela znajdują dwie dodatkowe kieszonki. Całkiem sporo jak na tak mały portfel, prawda? W tym małym niepozornym portfeliku spokojnie mieści się parę kart, banknoty, drobne pieniądze, kilka paragonów i dwa komplety kluczy. Nadal oczywiście używam mojego dużego portfela Michaela Korsa z ćwiekami, ale gdy zakładam niewielką torebkę lub wychodzę tylko do pobliskiego sklepu i w ogóle nie biorę torebki wtedy stawiam na ten mały, złoty portfel.

Gdyby ktoś był zainteresowany tym portfelem to podaję nazwę modelu: Jet Set Travel Coin Purse, kolor Pale Gold. Złoty kolor prezentuje się fantastycznie, lekki błysk dodaje szyku. Całość jest wykonana ze skóry saffiano.

Drugą rzeczą, o której chcę Wam opowiedzieć jest etui na karty/wizytówki. Ono również jest wykonane ze skóry saffiano. Przyznam, że miałam mały problem dotyczący jego koloru. Marzył mi się komplet z moich czerwonym portfelem, ale portfel jest w kolorze określonym przez producenta jako red, czyli zwyczajna czerwień, etui natomiast pochodzi z nowszej kolekcji i jest w kolorze cherry. Pogooglowałam nieco kolor cherry w kolekcji Michaela Korsa i nie znalazłam wiele, bo ten odcień jest dostępny w sprzedaży od niedawna. Co ciekawe, na oficjalnej stronie Michaela Korsa kolor cherry wygląda totalnie inaczej niż na stronach innych sklepów internetowych. Na stronie michaelkors.com cherry wygląda jak bardzo ciemny, zgaszony róż. Na Zalando z kolei prezentuje się jak jasna, soczysta czerwień. Bałam się więc, że odcień etui będzie się bardzo różnił od koloru mojego portfela, a tego nie chciałam. Gdy już otrzymałam etui bardzo się ucieszyłam, bo jego kolor jest praktycznie taki sam jak mojego portfela, może odrobinę ciemniejszy. Kolor cherry określiłabym zatem jako klasyczną, ciemną czerwień.

 

Etui prezentuję się po prostu pięknie. Jego wykończenie zachwyca – każdy szew jest idealnie równy, nie wystaje żadna nitka, złote litery w logo są w równych odstępach. Podobnie jest w przypadku złotego portfela i tak naprawdę każdego przedmiotu Michaela Korsa, jaki posiadam.

 

Ostatnio spodobała mi się niewielka torebka w jednej z sieciówek. Kosztowała niewiele, ale gdy zaczęłam oglądać ją z bliska zrozumiałam dlaczego. Jej wykończenie było tragiczne, torebka była po prostu cała krzywa, powgniatana :( To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto kupować mniej ale lepszej jakości, do czego i Was zachęcam :)

Na koniec jeszcze parę słów o samym etui MK. Posiada ono dwie kieszonki na karty z przodu, identyczne dwie z tyłu i większą na środku. Karty trzymają się w nim świetnie, nie trzeba się obawiać że wypadną, ale jednocześnie z łatwością można je wyjąć.

Moim zdaniem oba przedstawione przedmioty są warte swojej ceny. Po pierwsze jest to naturalna skóra, w dodatku saffiano która jest o wiele trwalsza i bardziej odporna na zarysowania niż zwykła skóra. Po drugie takie etui są must have, gdy „przeprowadzamy się” do mniejszych torebek. Nie ma wtedy sensu upychać do nich tradycyjnych, dużych portfeli które zajmą całą przestrzeń takiej torebki. Czerwone etui zajmuje tyle miejsca co nic, a pomieści kilka kart i banknotów.

19:01, makeuphunter , Inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 sierpnia 2015

Powiedzieć, że lubię Instagram to mało – ja go po prostu uwielbiam. Do tej pory głównie zachęcałam Was do śledzenia mojego konta na Instagramie, co oczywiście możecie uczynić klikając TUTAJ ;)) Jednak dziś chciałabym się z Wami podzielić moimi ulubionymi profilami na Instagramie. Być może część z nich już znacie, a te których nie znaliście wcześniej staną się dla Was inspiracją. Będzie to oczywiście mój subiektywny ranking profili, które śledzę od dawna i bardzo lubię. Jeśli więc lubicie mojego bloga i to o czym piszę nie jest Wam obce, jest ogromne prawdopodobieństwo, że również polubicie te profile.

Cabin Love

Magiczny profil, który odkryłam całkiem niedawno i pochłonął mnie bez reszty. Jeśli tak jak ja kochacie drewniane chatki położone na zupełnym odludziu w dodatku fantastycznie sfotografowane to koniecznie kliknijcie na ten link. Zdjęcie publikowane na Cabin Love przenoszą mnie do zupełnie innego świata. Nie ważne gdzie jestem, gdy zaglądam na ten profil przenoszę się do świata malutkich, górskich chatek położonych z dala od cywilizacji, gdzie moje psy mogłyby szaleć przez cały dzień, a wieczorem pali się w kominku.

Madchild

Oficjalny profil rapera, którego bardzo lubię. Jego profil na Instagramie śledzę od bardzo dawna, nie tylko dlatego że lubię jego muzykę, ale dlatego że Madchild wrzuca tam naprawdę świetne zdjęcia. Część z nich to typowe, codzienne selfies, inne są robione przez profesjonalnych fotografów. Warto śledzić jeśli lubicie jego muzykę, ale nie tylko bo facet ma po prostu świetny styl!

Plugs Porn

Profil dla wszystkich wielbicieli plugów. Jego autorka wyszukuje najciekawsze plugi z całego świata, powodując szybsze bicie serca u wszystkich miłośników tego rodzaju biżuterii. Co jakiś czas promowane są tam również zdjęcia obserwatorów tego profilu dumnie prezentujących swoje plugi lub ich kolekcje.

Ink Butter

Ten profil, podobnie jak strona inkbutter.com to prawdziwa kopalnia inspiracji. Prawdziwa perełka dla wszystkich związanych z kulturą tatuażu. Ja śledzę poczynania Ink Butter od paru ładnych lat i nigdy mnie nie zawiedli – zawsze znajduję tam ciekawe grafiki, zdjęcia, rysunki oraz odnośniki do filmów dokumentalnych czy wywiadów. Polecam!

Michael Kors

W tym przypadku chyba nie muszę nic wyjaśniać. Po prostu, jeśli tak jak ja lubicie projekty Michaela Korsa to myślę, że warto śledzić ten profil żeby być na bieżąco.

Ryan Rustan

Jeden z pierwszych profili jakie zaczęłam obserwować i jednocześnie jeden z moich ulubionych. Wytatuowany surfer, z dwoma surfującymi psami. Dużo uroczych zdjęć psów, trochę widoków z Los Angeles i sam Ryan.

Biżuteria YES

Podobnie jak w przypadku Michaela Korsa, jeśli lubicie biżuterię YES to zaglądanie na ten profil będzie czystą przyjemnością. YES publikuje naprawdę piękne zdjęcia na swoim profilu i przyznam, że właśnie tam najczęściej wyłapuję kolejne elementy mojej biżuteryjnej kolekcji.

13:38, makeuphunter , Inne
Link Komentarze (3) »
niedziela, 02 sierpnia 2015

Tym, którzy nigdy nie cierpieli z powodu alergii może się wydawać że to nic takiego – ot, parę kichnięć i lekki katar. Tymczasem wierzcie mi, że silna alergia potrafi zatruć życie i wyłączyć nas z jakiejkolwiek aktywności.

Jako dziecko nie miałam żadnych alergii, ale kilka lat temu zaczęły się u mnie pojawiać pierwsze objawy i były one zapowiedzią tego co nastąpiło w kolejnych latach. W pierwszych latach alergia objawiała się głównie skórnymi zmianami takimi jak swędzące wysypki i pokrzywki. Z czasem doszło alergiczne zapalenie spojówek i najbardziej typowe dla alergii kichanie i katar.

Wizyta u alergologa była w takiej sytuacji czymś naturalnym i oczywistym. Testy skórne nic nie wykazały, alergolog wyjaśnił mi że alergenem może być właściwie wszystko i czasami dochodzenie do tego co uczula trwa latami. W końcu, po kilku wizytach które obejmowały dokładny wywiad i testy skórne opuściłam gabinet z receptą na leki antyhistaminowe.

Przepisane leki przynosiły ulgę, ustąpiło kichanie, katar i zaczerwienienie oczu ale każdy alergik doskonale zdaje sobie sprawę ze skutków ubocznych leków na alergię – senność, trudności z koncentracją . Poza tym nie chciałam być skazana na leki do końca życia, szukałam innych metod i chciałam wierzyć w to, że jest inne rozwiązanie niż ciągłe wizyty u lekarzy i przepisywane przez nich tabletki. Postanowiłam odstawić całkowicie leki na alergię i wtedy zaczął się koszmar wielogodzinnych katarów, łzawienia oczu, puchnięcia twarzy itd. :( Bywało tak, że trudność sprawiały mi najprostsze życiowe czynności, bo nie mogłam odstawić od nosa chusteczki, kichałam kilkanaście razy na minutę. Nie wspominam nawet o możliwości skupienia się na czymkolwiek, bo graniczyło to z cudem. Znalazłam się między młotem a kowadłem, bo nie chciałam brać leków , ale nie wyobrażałam sobie też dalszego funkcjonowania bez tych leków, tym bardziej że alergia przybierała na sile. Wtedy, zupełnie przypadkowo natknęłam się na internecie na artykuł dotyczący płukania nosa i zatok. Jest to czynność wywodząca się z technik jogi i mówiąc najprościej polega na wlewaniu roztworu wody z solą do jednej dziurki nosa tak aby wypływała drugą dziurką.

Czynność płukania nosa można przeprowadzać przy pomocy specjalnie stworzonych do tego urządzeń (do kupienia w aptece). Ja robię to dużą strzykawką, oczywiście bez igły. Do płukania nosa można używać soli fizjologicznej jak i soli kuchennej rozpuszczonej w przegotowanej wodzie. Nie będę się tutaj rozpisywać na temat technik płukania nosa, bo po pierwsze nie jestem lekarzem a po drugie ten wpis służy raczej podzieleniu się z Wami moimi wrażeniami z efektów jakie w moim przypadku daje ten zabieg. Chciałabym przedstawić Wam swoją przygodę z płukaniem nosa od samego początku, również po to aby przekonać niezdecydowanych że mimo trudnych początków warto bliżej przyjrzeć się tej metodzie.

Gdy tylko natknęłam się na informację o tym, że płukanie nosa może przynieść ulgę alergikom postanowiłam spróbować. Zapoznałam się ze wszystkimi opisami jakie znalazłam w internecie i choć opis całego procesu brzmiał trochę skomplikowanie to nie dałam się temu zniechęcić. Nie chciałam od razu wydawać kilkudziesięciu złotych na profesjonalny sprzęt przeznaczony do płukania nosa, więc postanowiłam wlać wodę do nosa przy pomocy dużej strzykawki (bez igły). Pierwsza próba płukania nosa okazała się porażką. Strzykawka była zbyt mała, przygotowałam zbyt mała ilość soli fizjologicznej i w dodatku pochylałam głowę pod zupełnie niewłaściwym kątem (o czym dowiedziałam się później, gdy już nabrałam wprawy). Do drugiej próby przygotowałam się nieco lepiej – zamiast soli fizjologicznej przygotowałam przegotowaną wodę z solą kuchenną. Nadal jednak nie wychodziło mi tak jak powinno – woda nie wypływała drugą dziurką, czasami dostawała się do gardła :( Dopiero kolejna próba zakończyła się sukcesem, a ja już po pierwszym udanym płukaniu poczułam się jak nowo narodzona! Przez cały dzień chodziłam przeszczęśliwa, że mogę (chyba po raz pierwszy w życiu) tak swobodnie oddychać przez nos. Czułam się bardzo lekko i pierwszy raz od dawna cieszyłam dniem bez uciążliwej alergii. Od tego czasu płukanie nosa robię codziennie, wcześniej wieczorem a ostatnimi czasy rano zaraz po przebudzeniu. Zauważyłam, że płukanie nosa rano daje dużo lepsze efekty, bo udaje mi się przejść przez dzień bez żadnego objawu alergii.

Nie jestem lekarzem, chcę się tylko podzielić sposobem na alergię który jest bardzo tani, szybki i odmienił moje życie. Jeżeli chcecie się dowiedzieć na czym dokładnie polega płukanie nosa i jak powinno się je przeprowadzać, aby było to efektywne i bezpieczne to odsyłam Was do licznych stron internetowych, gdzie profesjonaliści krok po kroku opisują w jaki sposób przygotować roztwór, który można bezpiecznie płukać nos (stężenie soli, temperatura woda, ilość wody to wszystko ma ogromne znaczenie). Od siebie chciałabym jedynie dodać, że prawidłowo wykonane płukanie nosa nie powoduje żadnego dyskomfortu. Bardzo ważne, aby zachować opanowanie podczas wykonywania tej czynności i przede wszystkim oddychać ustami. Głowa musi być ułożona pod odpowiednim kątem, moim błędem podczas pierwszych prób płukania było wysuwanie głowy do przodu.

Odkąd rozpoczęłam płukanie nosa pozbyłam się objawów alergii w ok. 95%. Zdarzają mi się pojedyncze epizody alergii, ale to jest nic w porównaniu z alergią, która wcześniej utrudniała mi normalne funkcjonowanie.

20:50, makeuphunter , Inne
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Instagram