Ubrania

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moim najnowszym nabytku. Jest nim torebka Rebecca Minkoff, model Mini M.A.C. w kolorze brązowym. Nad zakupem tej torebki wahałam się bardzo długo. Po raz pierwszy zobaczyłam ją jakieś dwa lata temu i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Chyba nie istnieje torebka, która byłaby bardziej w moim stylu – jest rockowa, z charakterem, idealnie pasuje do jeansów z dziurami, czarnej ramoneski i ciężkich butów. Tym co mnie powstrzymywało przed jej zakupem przez tak długi czas był jej rozmiar. Ja po prostu nie noszę małych torebek (powinnam raczej powiedzieć nie nosiłam). Zawsze byłam przyzwyczajona do wielkich, mieszczących wszystko torebek i przerażała mnie „przeprowadzka” do takiego maleństwa. Jednak kilka tygodni temu coś się zmieniło i zdałam sobie sprawę, że potrzebuję w końcu jednej, porządnej małej torebki, którą będę mogła zabierać na szybkie wyjścia do sklepu lub wieczorne wyjścia do knajp. Początkowo myślałam nad którymś z modeli Michaela Korsa, bo jego małe torebki są cenowo bardziej przystępne od Rebecci Minkoff. Jednak przez cały czas miałam z tyłu głowy Mini M.A.C, a ostatecznie do zakupu przekonała mnie przecena -30% na ten model.

Rebecca Minkoff jest amerykańską projektantką, która kilka lat temu zasłynęła modelem torebki o nazwie M.A.B. Pokochały ją celebrytki, redaktorki magazynów modowych i zwyczajne kobiety. Za oceanem robi furorę, jest uznawana za jedną z najbardziej wpływowych kobiet w świecie mody. Po modelu M.A.B przyszedł czas na M.A.C oraz jej młodszą, mniejszą siostrę Mini M.A.C. Na YouTube znajdziecie setki filmików z recenzjami tych torebek. W Polsce są one jeszcze mało popularne, ale może ich czas dopiero nadejdzie :) Polecam Wam przeczytanie kilku wywiadów z Rebeccą Minkoff. Są one bardzo interesujące, a sama Rebecca często mówi o kulisach modowego biznesu, o początkach prowadzenia swojej firmy, o tym jak utrzymać się na powierzchni i o planach podbicia serc Europejek. Bardzo mi się spodobało to co Rebecca mówiła o nazwach swoich torebek. Każda z nich otrzymuje nazwę, które nawiązuje do różnych wydarzeń, które spotykają kobiety w przedziale wiekowym 20-30, a są nimi Love (miłość), Affair (romans), M.A.B (morning after bag, torebka na poranek po).

Wracając do samej torebki, opowiem Wam jakie są pierwsze wrażenia po kilku dniach noszenia mojego MACa. Po pierwsze, podczas rozpakowywania paczki od razu zdziwiła mnie waga torebki. Mimo iż jest niewielka to sporo waży, ale pewnie jest to spowodowane dużą ilością metalowych elementów. Torebka przyszła bardzo starannie zapakowana, każdy metalowy element był zawinięty w papier lub folię ochronną. W komplecie z torebką otrzymałam worek przeciwkurzowy (w kolorze granatowym z napisem Rebecca Minkoff), kartę autentyczności i zapasowe frędzle (nie wiem jak to nazwać, ale chodzi o te wiszące elementy przyczepione do zamków).

Zdecydowałam się na kolor brązowy, bo chciałam coś co będzie bardzo uniwersalne, zarówno na jesień jak i wiosnę i co będzie się komponowało z większością kolorów ubrań. Jednocześnie nie chciałam, aby to była czerń, więc brąz wydawał się naturalnym wyborem. Na żywo kolor prezentuje się pięknie, dla mnie jest to taki ciepły, śliczny odcień toffi. Okucia w mojej torebce są w kolorze złotym, ale możecie też zakupić torebki ze srebrnymi i czarnymi okuciami lub takimi z różowego złota.

Pasek torebki jest odpinany, ale jest też możliwość zapięcia go w inny sposób – łańcuchy można przewlec przez dziurki w pasku i nosić je podwójnie, będą wtedy dwukrotnie krótsze, dobra opcja dla bardzo niskich dziewczyn. Mnie ucieszyło to, że pasek jest naprawdę długi. Mam prawie 180cm wzrostu i wiele torebek noszonych na ukos ma dla mnie zbyt krótki pasek.

Torebka posiada dwie kieszenie – główną i tą, która kryje się pod zapinanym karabinkiem. Obie są zapinane na zamek. Ja korzystam tylko z głównej przegródki, bo nie chce mi się walczyć z odpinaniem karabinka, tą mniejszą kieszeń traktuję bardziej jako ozdobę.

Jak zawsze w przypadku małych torebek jesteśmy ciekawe ile ona w ogóle pomieści. Ja zanim kupiłam mojego Mini MACa znałam już na pamięć wszystkie filmiki z YouTube, które pokazują co dziewczyny upychają w tych torebkach. Ale mimo tego torebka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Sama jestem zdziwiona jak dużo się w niej mieści. Może w przyszłości zrobię osobny wpis, w którym pokażę Wam dokładnie co w niej noszę. Powiem Wam tylko, że mam w niej wszystko czego potrzebuję na co dzień, a są to: mały parasol, mały portfel Michael Kors z dwoma kompletami kluczy, etui na karty Michael Kors, kilka pomadek, bibułki matujące, puder, notes, pióro, telefon i chusteczki higieniczne.

Szczerze mówiąc zakochałam się w tej torebce od pierwszego wejrzenia. Uwielbiam ją nosić, jest bardzo wygodna i uważam że piękna. Jest to bardzo uniwersalny model, który można założyć na wiele okazji i do różnych stylizacji. Oczywiście wykonanie torebki jest idealne – wszystkie szwy są równe, nie wystają żadne nitki, suwaki chodzą bardzo gładko. Myślę, że ta torebka dostarczy mi wiele radości przez najbliższe lata.

13:30, makeuphunter , Ubrania
Link Komentarze (2) »
wtorek, 09 lipca 2013

Na wstępie przepraszam Was za moją nieobecność na blogu, ale tych którzy chcieliby wiedzieć co się u mnie dzieje (nawet gdy na blogu cisza) zapraszam na mój profil na Instagramie. Tam na bieżąco możecie śledzić nowinki z mojego życia :) Dziś zapraszam Was na krótki tekst dotyczący zakupów na wyprzedażach.
Wyprzedaże to najgorętsze miesiące w handlu. Z roku na rok przyciągają coraz więcej ludzi do centrów handlowych, kiedyś niedoceniane, dziś poziomem dorównują tym w Anglii czy Francji. Sama lubię korzystać z 50%, a nawet 70% przecen, ale dopiero od niedawna moje wyprzedażowe zdobycze są naprawdę trafione. Wcześniej popełniałam wiele błędów i w rezultacie rzeczy kupione na wyprzedażach leżały w szafie, części z nich nigdy nie miałam na sobie. Przez pewien czas unikałam wyprzedaży zrażona nieudanymi zakupami z poprzednich lat, ale wróciłam do gry i obecnie moje wyprzedażowe łupy niczym nie ustępują tym kupionym w regularnych cenach! Poniżej znajdziecie kilka rad na temat zakupów podczas wyprzedaży, sprawdziły się u mnie, więc może i dla Was okażą się pomocne.

Myślę, że błędem popełnianym przez większość kobiet jest kupowanie czegoś tylko dlatego, że jest bardzo tanie. Mówimy sobie wtedy Aż głupio nie wziąć za taką cenę, ale spójrzmy prawdzie w oczy - czy kupiłybyśmy tą rzecz w regularnej cenie? Raczej nie. To właśnie jest moja pierwsza i zarazem najważniejsza rada - kupujcie tylko te rzeczy, na które zwróciłybyście uwagę w ich oryginalnej cenie. Waszą pierwszą myślą powinno być Wow, ale piękne! a nie Wow, jaka niska cena!

Druga kwestia to kupowanie bardzo dziwnych i niepraktycznych rzeczy. Jeśli na co dzień ubieracie się w stylu gothic lolita lub cyber punk to OK, nie ma problemu abyście i na wyprzedaży sprawiły sobie coś wystrzałowego. Natomiast jeśli Wasz styl jest konserwatywny i unikacie ekstrawagancji to nie wybierajcie na wyprzedaży najbardziej pstrokatych spodni w całym sklepie, łudząc się że znajdziecie w sobie podkłady odwagi, aby je założyć.

Kolejny nawyk wielu osób to być może nie błąd, ale coś co sprawia że zakupy podczas wyprzedaży nie są tak satysfakcjonujące jak mogłyby być. W pełni wyprzedażowego sezonu w sklepach można znaleźć mnóstwo koszulek za niecałe 20 lub 30zł, nie ma chyba sieciówki która by tego nie oferowała. Cena jest naprawdę śmieszna, takiego wydatku nawet nie odczuwamy, dlatego chętnie korzystamy z takich ofert. Ostatnio jednak sama złapałam się na tym, że w mojej szafie jest całe mnóstwo topów kupionych na wyprzedaży, które prawie niczym się od siebie nie różnią. Prosta kalkulacja pokazuje, że odmawiając sobie kilku takich koszulek możemy zaoszczędzić na kurtkę, która wcześniej kosztowała 200zł.

Dobrym pomysłem jest wyjazd na zakupy z konkretnym planem, w ten sposób unikamy przypadkowych i chaotycznych zakupów. Jeśli np. jedziemy z zamiarem kupienia czarnej sukienki maxi, jest duże prawdopodobieństwo, że ją znajdziemy i będziemy ją chętnie nosić. Naprawdę warto przed takimi zakupami zastanowić się czego brakuje w naszej szafie.

Jak podkreśla wiele blogerek podczas wyprzedaży warto rozejrzeć się za towarami luksusowymi. Zegarki, torebki, portfele czy okulary przeciwsłoneczne selektywnych marek, na które nie było Was stać poza wyprzedażami teraz są dostępne w bardziej przystępnych cenach. Może warto pomyśleć o tym wcześniej i odłożyć trochę gotówki na wymarzoną rzecz.

Na wyprzedażach polecam także kupowanie rzeczy, które niekoniecznie założycie już teraz np. jesienne kurtki czy buty. One także pojawiają się na letnich wyprzedażach w atrakcyjnych cenach, a już dziś warto pomyśleć o tym co założymy za 2-3 miesiące.

Za okazjami oczywiście warto też rozglądać się będąc za granicą. W Anglii, Francji czy Niemczech (np. w Dreźnie) można znaleźć prawdziwe skarby za 1/10 początkowej ceny.
Mi udało się już upolować kilka zdobyczy i zakup każdej z tych rzeczy planowałam już od kilku miesięcy, także nic przypadkowego :) Ciekawe czy Wasze zakupy były udane.

19:13, makeuphunter , Ubrania
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 kwietnia 2013

Uwielbiam modę i jestem bardzo otwarta na wszelkie nowinki w tej dziedzinie. Mimo tego przy wyborze butów kierowałam się głównie rozsądkiem. Buty, wiadomo, musiały być ładne, ale przede wszystkim wygodne. Dużo się przemieszczam, jestem aktywna i nie chciałam, aby buty mnie w czymkolwiek ograniczały. Jednak tym razem zupełnie zaszalałam. Odkąd u Karoliny z kanału stylizacje2 zobaczyłam cudowne adidasy na koturnie z River Island, przepadłam!! Ciągle myślałam o takich butach i wiedziałam, że to kwestia czasu aż zagoszczą w mojej szafie. 

Zdecydowałam się na zakupy online i przez kilka godzin przeglądałam oferty sklepów internetowych. Ostatecznie wybrałam buty firmy Blink w moim ulubionym sklepie internetowym answear.com. Przesyłka, jak zawsze, została dostarczona następnego dnia i mogłam przymierzyć moje nowe buty. Oczywiście obawiałam się, że rozmiar będzie nie do końca odpowiedni, chyba każdemu towarzyszą takie obawy gdy kupuje buty przez Internet. Na szczęście buty pasują idealnie i są zaskakująco wygodne. 

Miałam też pewne obawy co do wysokości koturny, na stronie znalazłam informację że jest to ok. 7cm. Jestem przyzwyczajona do totalnie płaskich butów, więc trochę mnie to przeraziło. Na nodze tak naprawdę zupełnie tej wysokości nie czuć ani nie widać, są to jedne z najwygodniejszych butów jakie miałam. Koturny dodają kilku centymetrów i noga wygląda świetnie. Mimo iż mam prawie 180cm wzrostu, chciałabym być jeszcze wyższa :)

Mam już pomysły na stylizacje z tymi butami. Oczywiście fajnie prezentują się z rurkami, oversizowym topem i ramoneską, ale mam zamiar nosić je również do szortów i spódnic. 

19:40, makeuphunter , Ubrania
Link Komentarze (1) »
środa, 03 października 2012

Kupowanie w tzw. second handach, czyli sklepach z rzeczami używanymi, budzi skrajne emocje. Jedni są przeciwni, a dla innych stało się to swego rodzaju hobby. Często mówi się, że ktoś ma smykałkę do wyszukiwania prawdziwych perełek w takich miejscach. Ja uważam, że żaden specjalny talent nie jest konieczny, czasami wystarczy tylko zmienić swoje nastawienie i oczekiwania :) Poniżej znajdziecie kilka rad, które pomogą Wam w znajdywaniu prawdziwych skarbów w second handach.


Ja second handy staram się odwiedzać regularnie, zwłaszcza jeden ulubiony, gdzie zawsze znajduję interesujące rzeczy moich ulubionych sieciówek w rozmiarze 36. Wszystko zaczęło się chyba 7 lat temu, gdy mieszkałam w Anglii. Od czasu do czasu zaglądałam do charity shops i zrozumiałam, że można tam znaleźć naprawdę fajne rzeczy za śmieszne pieniądze. Później, już w Polsce, przeprowadziłam się do miejsca gdzie było kilka dużych second handów w okolicy i to mnie wciągnęło. Nie da się opisać radości, gdy znajduje się wymarzoną rzecz w idealnym stanie z paręnaście złotych. Być może przedstawione poniżej rady będą oczywiste dla części z Was, ale chciałabym się nimi podzielić, bo jednak zakupy w second handach różnią się od tych w tradycyjnych sklepach i trzeba do nich podejść nieco inaczej.

Rozmiar nie zawsze ma znaczenie
Miłośniczki i częste bywalczynie second handów pewnie znają ten ból - piękna bluzka, idealny kolor, nówka, jak za darmo... Jest tylko jedno ale - rozmiar. Ja mam taką zasadę, że nie kupuję ubrań za małych. Z takich niestety nawet najbardziej utalentowana krawcowa nic już nie wyciśnie. Sprawa ma się inaczej z większymi rozmiarami. Zawsze noszę rozmiar 36, ale jeśli coś bardzo mi się podoba kupuję też większe rozmiary. W końcu od czego jest maszyna do szycia? Ubrania w większych rozmiarach przerabiam lub stylizuję na moje ukochane oversize :) Dużym swetrom zawsze można dodać uroku związując paskiem w talii i zakładając do leginsów. Obszerne t-shirty również świetnie prezentują się z leginsami.

Wiedz kiedy i gdzie chodzić
Second handy potrafią być naprawdę różne, od tych oferujących ubrania z wyższej półki cenowej, gdzie ceny sięgają kilkuset złotych za rzecz, do takich gdzie przenigdy nie znajdziemy nic godnego uwagi. Dlatego dobrze jest przejść się po okolicy i kilkukrotnie sprawdzić każdy sklep. Jeśli w danym miejscu raz nie znajdziecie nic ciekawego, to może być przypadek. Ale jeśli sytuacja powtórzy się kilka razy z rzędu, szkoda czasu na odwiedzanie takiego sklepu. Gdy już znajdziecie swój ulubiony second hand, koniecznie dowiedzcie się kiedy jest nowy towar oraz obniżka cen. Wiele second handów ma zupełnie nowy towar w każdy poniedziałek, a pod koniec tygodnia ceny spadają nawet o 80%. Niestety w moim ulubionym second handzie godne uwagi rzeczy można znaleźć wyłącznie w dzień dostawy, ale w każdym mieście wygląda to inaczej.

Zaprzyjaźnij się z maszyną do szycia
Ten punkt jest związany z pierwszym, który dotyczył rozmiarówki. Kobietom, które lubią i umieją szyć na maszynie dużo łatwiej jest znaleźć w second handach prawdziwe perełki. Sporo rzeczy z tych sklepów wymaga podreperowania lub przeróbki. Jest to też dobra okazja, aby nauczyć się szycia. Nawet jeśli coś nie wyjdzie nie poniesiesz wielkiej straty, w końcu ubrania w second handach nie są drogie!

Eksperymentuj
Zakupy w second handach są świetną okazją, aby trochę wyjść poza swój styl. Gdy wybierasz się do centrum handlowego i dysponujesz kwotą 300zł, na co ją przeznaczysz? Na coś co jest totalnie w Twoim stylu (czyt. podobne do połowy Twojej szafy) czy coś co na pierwszy rzut oka wydaje się totalnie nie w Twoim stylu? Większość zapewne wybiera pierwszą odpowiedź. Teraz wyobraź sobie tę samą kwotę pieniędzy, ale możesz ją wydać w second handzie. Tam za 300zł możesz się obkupić jak nigdy. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że zaryzykujesz i kupisz coś czego wcześniej nie nosiłaś. Tak było w moim przypadku. Na zakupach w second handach kupiłam sporo sukienek, do których nigdy nie byłam przekonana. Okazało się, że niepotrzebnie się przed nimi wzbraniałam, musiałam tylko znaleźć takie w swoim stylu.
Często ubieramy się w określony sposób z przyzwyczajenia, a chodząc do second handów łatwiej jest się otworzyć na coś nowego, popróbować kolorów i fasonów, których nie próbowało się nigdy wcześniej. To bardzo pomaga w znalezieniu własnego stylu.

Bierz wszystko do przymierzalni
To jest moja główna zasada, gdy robię zakupy w second handach. Zwykle jest w nich dużo ludzi, którzy podobnie jak jak, chcą znaleźć jakąś perełkę za niewielkie pieniądze. Dlatego gdy tylko zobaczę coś ciekawego, od razu zabieram to do przymierzalni. Czasami przymierzam nawet kilkadziesiąt rzeczy, ale wierzcie mi że to lepsze rozwiązanie niż zastanawiać się kwadrans i patrzeć jak ktoś zabiera nam rzecz sprzed nosa. Często jest tak, że dopiero w przymierzalni oceniam stan danej rzeczy i dochodzę do wniosku, że nie warto jej nawet przymierzać. Podobnie z rozmiarami - poza przymierzalnią nie ma czasu na zastanawianie się.

Nie szukaj konkretnej rzeczy
Wybierając się do second handu nigdy nie idę z myślą o konkretnej rzeczy. Szanse na znalezienie jej akurat tego dnia byłyby naprawdę nikłe. Dlatego jeśli widzę coś ciekawego kupuję to bez względu na to czy akurat jest mi to potrzebne. Jeśli zimą znajduję ładne szorty albo koszulki i tak je kupuję, bo szansa może się już nie powtórzyć.

Nie tylko w Polsce
Z czasem takie polowanie tak bardzo wchodzi w krew, że gdziekolwiek się jest, szuka się ciekawych second handów. Londyn i Paryż słyną z niesamowitych sklepów z używanymi rzeczami, gdzie można kupić sukienki takich projektantów jak Chanel czy Versace. Przed każdym wyjazdem za granicę warto więc poszperać w sieci i znaleźć adresy ciekawych second handów. Kto wie może to Wy będziecie tymi szczęściarzami, którym uda się znaleźć sukienkę Versace z 1 euro. Powodzenia!

18:00, makeuphunter , Ubrania
Link Komentarze (1) »
środa, 12 września 2012

Do tego wpisu przymierzałam się już od dłuższego czasu, jednak ciągle gdzieś mi umykał. W końcu się zebrałam, aby napisać Wam o ciekawym miejscu w sieci, jakim jest kufersklep.pl. Możecie tam znaleźć ciekawe ubrania i dodatki za nieduże pieniądze. Z tego sklepu pochodzi moja granatowa, transparentna spódniczka do kolan i bolerko w biało-niebieskie paski. 

12:44, makeuphunter , Ubrania
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Instagram