Wpisy z tagiem: Youngblood

poniedziałek, 08 sierpnia 2011

Moj pierwszy kontakt z kosmetykami Youngblood mial miejsce mniej wiecej rok temu. Recenzowalam wowczas rozswietlacz i blyszczyk, jakie dostalam od Mellisy, ktora pracuje w USA w firmie Youngblood. Jest to amerykanska firma, produkujaca kosmetyki mineralne. Jesli mialabym wybrac jedna marke kosmetyczna, ktora okreslilabym  mianem naprawde luksusowej byloby to wlasnie Youngblood. Na takie miano kosmetyki Youngblood zaluguja rewelacyjnym polaczeniem jakosci i naprawde ekskluzywnych opakowan, co jest rzadkoscia w swiecie kosmetykow mineralnych.
Polskim dystrybutorem kosmetykow Youngblood jest sklep internetowy pell.pl, gdzie mozecie nabyc produkty niszowych firm kosmetycznych z calego swiata. Pani Anna z sklepu pell.pl wyrazila chec wspolpracy ze mna i w zwiazku z tym otrzymalam paczke z tuszem Youngblood, ktory dzis mam przyjemnosc recenzowac. Tusz nosi nazwe Mineral Lenghtening i producent obiecuje efekt sztucznych rzes.
Tusz otrzymujemy zapakowany w stylowy, czarny kartonik typowy dla kosmetykow Youngblood. Gdy juz wyciagnelam z niego sam kosmetyk bylam zszokowana jakoscia opakowania. Drogeryjne tusze do rzes (nawet te drozsze) przywyczaily mnie do plastikowych opakowan, zas opakowanie w jakim zamkniety jest tusz Youngblood jest bardzo stabilne i mozna odniesc wrazenie, ze jest wykonane z metalu. Szczoteczka jest przecietnej wielkosci, wg mnie w sam raz. Dzialanie tuszu przeszlo moje najsmielsze oczekiwania! Bywaja tusze przy nakladaniu ktorych musimy sie niezle napracowac, a z tuszem Youngblood jest wrecz przeciwnie. Nie musimy wkladac zadnego wysilku, aby rzesy byly ladnie rozczesane, a tusz rozprowadzony bez grudek. Szczoteczka prowadzi sie sama po rzesach, nie sklejajac ani jednej! Z informacji podanej na stronie pell.pl mozemy sie dowiedziec, ze jest to tusz wydluzajaco-pogrubiajacy i faktycznie nie ma w tym przeklamania. Tusz Youngblood zarowno wydluza jak i pogrubia rzesy, choc u siebie zauwazylam bardziej efekt wydluzenia. Piekne rzesy to jedno, ale wazne sa rowniez zdrowe oczy, a pewnie niejedna z was przekonala sie juz jak latwo jest podraznic je kosmetykami do makijazu. Niecaly rok temu zrezygnowalam z tradycyjnych cieni do powiek na rzecz mineralnych, gdyz podraznienia jakie powodwaly drogeryjne cienie uniemozliwialy mi normalne funkcjonowanie. Ciagle lzawienie i pieczenie oczu, na ktore zaden okulista nie potrafil znalezc lekarstwa :/ Ku mojemu zaskoczeniu, najlepszym lekarstwem okazaly sie cienie mineralne :) Odkad ich uzywam, moje oczy sa w dobrej formie. Niestety, podczas demakijazu oczu, tusz ktorego okruszki dostawaly sie do worka spojowkowego, bardzo podraznial moje oczy. Caly wieczor potrafily lzawic i byc zaczerwienione z tego powodu. Tusz Youngblood w 100% rozwiazal ten problem. Nie dosc, ze bardzo latwo sie go zmywa to podczas demakijazu nie podraznia oczu, podobnie jak podczas killku czy kilkunastu godzin w ciagu dnia, gdy mam go na rzesach. Jest to niesamowicie lagodny dla oczu tusz, zapewne zawdzieczamy to jego naturalnemu skladowi.
Trwalosc tuszu jest rewelacyjna. Nigdy nie rozmazal sie ani nie ukruszyl. Sekunde po nalozeniu go na dolne rzesy moge patrzec w dol i tusz nie odbija sie na skorze pod oczami, za co go uwielbiam!
Szczerze moge napisac, ze nie doszukalam sie ani jednej wady tuszu Youngblood. Rzesy wygladaja pieknie - dlugie, geste, kazda idealnie rozdzielona, a przy tym elastyczne i zdrowe. Uwielbiam w tym kosmetyku rowniez to, ze zupelnie nie czuc go na rzesach, ktore pozostaja miekkie i przyjemne w dotyku. Niezaleznie od nalozonej ilosci nie czujemy ciezaru, a gorne rzesy nie sklejaja sie z dolnymi. Do tego dochodzi dobroczynny wplyw na oczy. Gwarantuje, ze nawet najbardziej sklonne do podraznien oko pokocha tusz Youngblood! Ten kosmetyk daje wszystko czego mozemy wymagac od idealnego tuszu, dla mnie jest numerem jeden.
Ocena: 10/10
Cena: 129zl


niedziela, 29 sierpnia 2010

Dzis zapraszam was do przeczytania recenzji, ktorej musze przyznac, sama nie moglam sie doczekac. Macie czasem to uczucie, gdy trafiacie na kosmetyk ktory jest naprawde swietny, ze wydaje wam sie jakoby ow kosmetyk mial moc zmieniania swiata na lepsze ;) ! I chcecie ze wszystkimi podzielic sie ta radosna nowina - opowiedziec jaka perelke udalo wam sie znalezc :) Tak trafiony wybor zdarza sie rzadko, ale gdy juz usmiechnie sie do nas szczescie i w nasze rece wpada wymarzony kosmetyk ... Coz, czy nie poprawia to humoru na dlugie dluuuuuugie dni ??? Mi zdecydowanie taki zastrzyk szczescia zafundowaly kosmetyki amerykanskiej firmy Youngblood.
Zalozycielka firmy Youngblood jest Pauline Youngblood Soli, ktora zanim zalozyla swoja firme, pracowala w Berverly Hills w gabinetach medycydny estetycznej. Na codzien wiec miala kontakt z osobami po rozmaitych zabiegach, majacych na celu poprawe wygladu. Dopoki jednak ich skora calkowicie nie doszla do siebie, pacjenci takich gabinetow, skazani byli na niewielka game kosmetykow, ktore ich skora tolerowala. Tradycyjne kosmetyki bowiem moga zaszkodzic skorze podraznionej zabiegiem. Pauline rozpoczela wiec swoja wspolprace z chemikami, pragnac storzyc kosmetyki, ktore tolerowalaby jeszcze niezagojona skora. A takze kosmetyki, ktore nie tylko upiekszaja, ale rowniez lecza. Tak wlasnie zaczela sie jej droga do stoworzenia firmy produkujacej kosmetyki mineralne.
Z pomoca lekarzy i chemikow Pauline osiagnela sukces. Stworzyla kosmetyki, ktore zakrywaly wszlkie niedoskonalosci a jednoczesnie pozwalaly skorze oddychac. Pacjentki, ktore stosowaly te kosmetyki po zabiegach i operacjach plastycznych, widzac jak zbawienny wplyw maja one na skore, zostaly przy nich przy dlugie lata. Firma Youngblood Mineral Cosmetics powstala w 1996 roku.

Produkty firmy Youngblood mozecie kupic na stronie internetowej:
www.ybskin.com
Przesylka ze Stanow dotarla do mnie bardzo szybko. Po niecalym tygodniu od wyslania byla juz u mnie. W kopercie znalazlam pieknie opakowane dwa produkty. Kazdy z nich byl zapakowany w kartonik. Pierwsza rzecza, ktora zwrocila moja uwage, jeszcze zanim zdazylam uzyc ktoregos z kosmetykow, byly opakowania. Sa one dosc proste, ale trzymajac w reku kosmetyk Youngblood czujesz ze jest to kosmetyk luksusowy. Luksus bowiem nie zawsze jest kwestia cen, ktore w przypadku YB nie sa nieskie, ale nie sa tez szczegolnie wygorowane. Plastik z jakiego wykonane sa opakowania jest swietny. Mily w dotyku i stabilny. Na czarnej zakretce pudru nie odbijaja sie palce a sloiczek bardzo latwo sie zakreca (w przypadku produktow innych firm musze sie niezle nameczyc zeby trafic odpowiednio na gwint). Tak jak wspomnialam wczesniej, od firmy YB otrzymalam dwa kosmetyki do zrecenzowania. Sa to : puder rozswietlajacy do twarzy i ciala Lunar Dust oraz blyszczyk do ust. Oba kosmetyki sa jednymi z najlepszych, jakich kiedykolwiek uzywalam. Teraz przyblize wam ich zastosowanie oraz charakterystyke.

 

1.

Youngblood Puder rozswietlajacy do twarzy i ciala, kolor Sunset

Puder rozswietlajacy to jeden z kosmetykow, ktorych zabraknac nie moze w mojej kosmetyczce. Nie jestem zwolenniczka matowego makijazu, zdecydowanie wole blysk, szczegolnie w cieple letnie dni. Niestety wiele rozswietlaczy mnie zawiodlo. Nie lubie brokatowych drobinek. Uwielbiam efekt lekko mokrych, blyszczacych kosci jarzmowych i skroni. Taka srebrzysta, migoczaca tafla to wymarzony efekt. Przyznam ze zanim otrzymalam Lunar Dust bylam w fazie poszukiwan idealnego rozswietlacza. Az to nagle, rozswietlacz YB spadl mi z nieba :)
Do wyboru mamy 3 kolory : twilight, sunset i dusk. Ja posiadam kolor posredni. W sloiczku wyglada jak jasny braz, ale w rzeczywistosci po nalozeniu na skore nie nadaje widocznego koloru, jego glownym zadaniem jest nablyszczanie. Sprawdza sie po prostu genialnie. Przy jego pomocy mozemy wyczarowac od bardzo naturalnego, po intensywny efekt. Wszystko zalezy od ilosci nalozonego kosmetyku. Jako ze jest to kosmetyk mineralny mozemy go stosowac na wiele sposob - jako cien do powiek, rozswietlacz, brazer a takze laczyc go z naszym podkladem badz kremem. Wiele kobiet uzywa najciemniejszego odcienia do przyciemnienia i rozswietlenia nog w letnie dni. Puder mozemy takze aplikowac na ramiona, dekolt i szyje. Uwazam ze sa to swietne zastosowania, bo ktora z nas nie lubi odrobiny blysku w letni dzien lub wieczor? Puder najlepiej naklada sie grubym, okraglym pedzlem. Aplikacja jest niesamowicie latwa i przyjemna. Nie ma mowy o smugach ani plamach. Bardzo latwo mozemy tez kontrolowac intensywnosc ostatecznego efektu. Produkty nablyszczajace czesto znikaja z twarzy dosc szybko, nie sa trwale. Dlatego  bylam bardzo ciekawa jak pod tym wzgledem sprawdzi sie produkt YB. Ku mojemu zadowoleniu, puder utrzymuje sie na skorze przez caly dzien. Od rana do poznych godzin wieczornych. Sloiczek zawiera 8g kosmetyku, co powinno starczyc na wiele miesiecy uzywania.
Jest to kosmetyk, ktory podbil moje serce. Gdy nastanie jesien i zima na pewno nie wrzuce go na dno kuferka. Lubie gdy moja twarz pieknie polyskuje przez caly rok, bez wzgledu na pogode za oknem. Taki kosmetyk to prawdziwy skarb :)
Ocena: 10/10 (choc to i tak za malo. Mam ochote wyjsc poza skale ;))
Cena: ok.150zł

 

2.

Youngblood blyszczyk do ust, kolor Guava

W kwestii blyszczykow do ust jestem prawdziwa koneserka. Posiadam ich dziesiatki. Gdy przypadnie mi do gustu jakas seria, kupuje od razu kilka kolorow, a najchetniej wszystkie :) Przetestowalam wiele blyszczykow w roznych przedzialach cenowych.
Opakowanie blyszczyku YB jest dosc proste. Widnieje na nim nazwa firmy, a od spodu przyklejona jest niewielka naklejka, informujaca o kolorze.
Kolor ktory posiadam (Guava) jest jasna, soczysta czerwienia. Zwykle czerwone blyszczyki i szminki z mojej kolekcji laduja na dnie kuferka, bo w rezultacie uwazam ten kolor za zbyt rzucajacy sie w oczy, aby nadawal sie do dziennego makijazu. W przypadku blyszczyku YB jest inaczej. Odkad go otrzymalam, uzywam go codziennie. Na ustach kolor jest bardzo delikatny. Zaledwie odrobine widac czerwony odcien, za to usta pieknie blyszcza. Kosmetyk nie zawiera zadnych blyszczacych drobinek, po prostu sprawia ze usta wygladaja na wspaniale nawilzone i mokre. Zauwazylam takze lekki efekt powiekszenia ust.
Uwielbiam miec ten blyszczyk na ustach, poniewaz bardzo je nawilza. Znikaja wszystkie popekane skorki. Usta staja sie miekkie i gladkie, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki :)
Blyszczyk dlugo utrzymuje sie na ustach. Mimo picia i calowania, po 2 godzinach nadal byl tam gdzie go nalozylam ;) W dodatku tak samo intensywny.
Blyszczyk naprawde pieknie prezentuje sie na ustach, ktore staja sie soczyste, pelne i blyszczace. Po prostu stworzone do calowania ;)
Ocena: 10/10
Cena: ok. 100zł

 

Mam nadzieje ze moja recenzja okazala sie pomocna. Byc moze pomogla podjac decyzje tym ktorzy jeszcze sie wahaja czy zakupic kosmetyki Youngblood. Zdecydowanie polecam!
Jezeli macie jakies pytania, piszcie smialo w komentarzach.

 

Darmowy licznik odwiedzinKatalog stron
Kopiowanie lub rozpowszechnianie jakichkolwiek treści znajdujących się na moim blogu: makeuphunter.blox.pl bez mojej zgody jest niezgodne z prawem.